Szokujące wydarzenia miały miejsce na terenie Oddziału Prewencji Policji w Warszawie, w koszarach w Piasecznie - zgwałcona została młoda policjantka. Do zbrodni doszło w sobotę nad ranem 3 stycznia. Ani prokuratura, ani policja nie chcą ujawnić szczegółów brutalnego przestępstwa.
Portal Niezalezna.pl poznał nowe fakty dotyczące zbrodni na młodej funkcjonariuszce, której prywatność będziemy chronić. Postanowiliśmy jednak ze względu na ważny interes społeczny ujawnić uzyskane informacje - dowiedzieliśmy się bowiem, że wśród policjantów kolportowana jest wersja, że pokrzywdzona dobrowolnie poszła do pokoju, w którym przebywał Marcin J. i nawet mogła wyrazić zgodę na obcowanie płciowe. A to ordynarne kłamstwo!
Obserwuj nas w Google News. Kliknij w link i zaznacz gwiazdkę
Policjantka w środku nocy została wezwana przez przełożonego, a gdy weszła do środka, od wewnątrz zamknął drzwi na klucz. Stosując przemoc, a także dusząc kobietę, przy jej jednoznacznym sprzeciwie, popełnił brutalną zbrodnię.
Marcin J. usłyszał zarzut z art. 197 par. 1 i 2 kodeksu karnego.
§ 1. Kto doprowadza inną osobę do obcowania płciowego przemocą, groźbą bezprawną, podstępem lub w inny sposób mimo braku jej zgody, podlega karze pozbawienia wolności od lat 2 do 15.
Posiedzenie aresztowe odbyło się 5 stycznia w Sądzie Rejonowym w Piasecznie (sygn. IIKp 2/26), a przewodniczącą składu była sędzia Karolina Mirska-Cieśla. Odbyło się ono przy udziale prokuratora Tomasza Rybaka z Prokuratury Rejonowej w Piasecznie. To tam wszczęto śledztwo, ale zostało ono przejęte przez Prokuraturę Okręgową w Warszawie.
Dementujemy również twierdzenie, jakoby inni policjanci - w reakcji na krzyk pokrzywdzonej - wyważyli drzwi. Rzeczywiście, usłyszeli wołanie o pomoc, ale poprzestali na pukaniu do pomieszczenia i żądaniu otwarcia. Nie zareagowali bardziej stanowczo. Pozwolili Marcinowi J. opuścić koszary i wrócić do domu. Zatrzymany został kilka godzin później.