Agnieszka Rozenek, kierująca informacją turystyczną w Szklarskiej Porębie, powiedziała, że w mieście właściciele pensjonatów i schronisk dysponują bazą 20 tys. miejsc noclegowych, które były - szczególnie w sierpniu - zajęte niemal w komplecie.
"To był bardzo dziwny sezon, a jednym z zaskakujących zjawisk było to, że pierwszy raz od wielu lat, sezonów pojawili się goście, którzy decydowali się na dłuższy, np. dwutygodniowy wypoczynek i pobyt w jednym miejscu. To inny rodzaj gości niż dotychczas zjawiał się w naszej miejscowości czy w Karkonoszach"
- powiedziała Rozenek.
Podkreśliła, że w lipcu zanotowano mniej gości m.in. z powodu gorszej pogody oraz jakiejś niepewności związanej z epidemią koronawirusa i możliwościami wykorzystania bonu turystycznego.
"Gdy w sierpniu ruszył bon, zauważaliśmy zwiększenie jego wykorzystania i napływ gości. Zresztą już od kilku lat w sierpniu w Karkonoszach jest wyższa frekwencja turystów. Bardzo nas to cieszy, bo wielu z nich spędzało czas w nieobleganych miejscach, a mamy takich alternatywnych atrakcji sporo. Zapowiedzieli, że jeszcze do nas wrócą w kolejnych latach"
- podkreśliła Rozenek.
Wyjaśniła, że turyści mają do dyspozycji m.in. mniej uczęszczane szlaki piesze, 400 kilometrów tras rowerowych o niewielkich przewyższeniach, czyli dla osób w każdym wieku, które niekoniecznie dysponują rowerami górskimi. Chodzi też o ścieżki tematyczne.
"Oczywiście były też miejsca oblegane. Trzeba było poczekać, m.in. w kolejce na przełom Kamieńczyka czy do wyciągu na Szrenicę lub przy wejściu na sam szczyt Śnieżki. Według danych z biletów Karkonoskiego Parku Narodowego ten najwyższy szczyt odwiedziło pół miliona turystów"
- powiedziała Rozenek.
Dodała, że goście najpierw wybierali pobyt i noclegi w jak najmniejszych obiektach, w agroturystyce czy małych pensjonatach. Jednak z każdym dniem zaczęły się też wypełniać duże domy, hotele i pensjonaty.
"Zauważalny był podział na gości, którzy stronili od zbiorowisk i starannie zachowywali zasady bezpieczeństwa epidemicznego. Natomiast była też grupa, która podchodziła do tych kwestii znacznie swobodniej"
- oceniła Rozenek.
Podkreśliła, że zdecydowana większość to goście z Polski, ale nie brakowało też Czechów i Niemców. Turyści z innych państw byli sporadyczni.