Niedzielna nawałnica przeszła z południa na północ województwa łódzkiego, od powiatu radomszczańskiego poprzez powiaty: tomaszowski, bełchatowski, łódzki wschodni aż do powiatu zgierskiego. W tych właśnie częściach Łódzkiego odnotowano największe zniszczenia. Szkody powodował porywisty wiatr i opady zacinającego deszczu oraz gradu znacznej wielkości.
Najbardziej ucierpiały Smardzewice, wieś w powiecie tomaszowskim w południowo-wschodniej części województwa. "Tam odnotowaliśmy kilkakrotne zerwania dachów, jeden z nich został także zniszczony przez nawałnicę w Tomaszowie Mazowieckim" - powiedział w niedzielę późnym wieczorem brygadier Paweł Pławski z łódzkiej straży pożarnej.
Smardzewice pic.twitter.com/fGmaj6uDUI
— TheNorthRemembers 💯 (@NorthRememb) June 7, 2020
"Jeśli chodzi o pomoc strażaków, kiedy stwierdza się naruszenie konstrukcji dachów po gwałtownej burzy, nasze działania polegają na przykrywaniu plandeką budynków, z których wiatr zerwał dach. Plandeki są przekazywane z magazynów zarządzania kryzysowego"
- tłumaczył brygadier Pławski.
W województwie łódzkim zanotowano też kilkadziesiąt przypadków wzywania strażaków do połamanych drzew, które powodowały zatory na ulicach i drogach. Doszło też do sporej liczby awarii energetycznych, ale - jak podkreślają służby ratownicze - nie wszystkie muszą być skutkiem burzowej wichury.
Według stanu o godzinie 22 w niedzielę, w regionie 2267 odbiorców nie miało prądu: w Łodzi 1996, w Pabianicach 266, a w okolicach Bełchatowa 25 gospodarstw domowych pozbawionych było prądu - poinformowała dyżurna operacyjna Wojewódzkiego Centrum Zarządzania Kryzysowego w Łodzi Natalia Włochińska.