"To są urazy, które mogą się okazać urazami wielonarządowymi, także za wcześnie jest na to, by w jakikolwiek sposób mówić o tym, co się z tymi pacjentami będzie działo dalej, tylko wiem na pewno, że na chwilę obecną ich życiu nie zagraża niebezpieczeństwo"
– dodała.
Gałczyńska-Zych była także pytana przez dziennikarzy, czy prawdą jest, że do szpitala Bielańskiego trafił kierowca autobusu. "Nie wiem, nie mogę tego potwierdzić ani zaprzeczyć, wiem tylko, że to jest mężczyzna" – powiedziała.
W szpitalu obecny był wiceminister zdrowia i pełnomocnik rządu ds. Państwowego Ratownictwa Medycznego Waldemar Kraska, który powiedział, że od początku był zaangażowany w tę akcję ratowniczą. Jak podkreślił pierwsze wezwanie do tego wypadku odnotowano w dyspozytorni o godz. 13:15.
"Praktycznie po dwóch minutach był pierwszy zespół ratownictwa medycznego już na miejscu (…) czyli ta pomoc została udzielona bardzo szybko"
– podkreślił wiceminister.
Poinformował także, że w akcji ratowniczej uczestniczyło 17 zespołów ratownictwa medycznego i jeden śmigłowiec.
"19 osób jest poszkodowanych w tym wypadku, w tym jedna osoba niestety zginęła, cztery osoby są w stanie ciężkim, aczkolwiek są to osoby przytomne"
– powiedział. Jak dodał, dwie z tych osób trafiły do Szpitala Bielańskiego, a dwie pozostałe do innych szpitali.
Wiceminister podkreślił, że centrum dyspozytorskie rozlokowało pacjentów z tego wypadku praktycznie po wszystkich szpitalach w Warszawie, co – jak podkreślił – jest dobrą decyzją, ponieważ dzięki temu duża liczba pacjentów nie trafiła w tym samym czasie do jednego szpitala.
W czwartek w Warszawie doszło do wypadku autobusu miejskiego, który przebił barierki i spadł z wiaduktu na trasie S8. Bilans czwartkowego wypadku na S8 to jedna ofiara śmiertelna oraz 18 poszkodowanych, w tym dwoje niepełnoletnich - poinformowała rzeczniczka Wojewódzkiej Stacji Pogotowia Ratunkowego i Transportu Sanitarnego "Meditrans" Anna Smereka.