- Od kilkudziesięciu lat światowy pokój i równowaga, która zapewniała to, że żadne z totalitarnych imperiów nie będzie uzależniało od siebie innych państw zależało od siły i zdecydowania polityki USA
- mówi portalowi Niezalezna.pl Tomasz Sakiewicz. Jak podkreśla, "Amerykanie wielokrotnie popełniali błędy, które były kosztowne dla nich albo dla ich sojuszników, ale jedno było pewne".
- Jest to kraj, który ma zawsze w rozgrywce do powiedzenia ostatnie słowo
- stwierdził.
Zdaniem Sakiewicza, w czasach obecnej prezydentury pojawiły się jednak poważne znaki zapytania nad przywództwem Stanów Zjednoczonych nad wolnym światem.
- Po pierwsze wyraźne ukłony w kierunku Moskwy poprzez uwolnienie Nord Stream 2, po drugie fatalne błędy w Afganistanie i wystawienie setek tysięcy współpracujących z Ameryką i państwami NATO Afgańczyków na prześladowania i śmierć. Brak jasnej wizji polityki międzynarodowej lub wręcz próby oddawania zarządu nad poszczególnymi strefami na świecie Niemcom, Rosji albo innym państwom. Wszystko to pokazuje, że Biden przewrócił potęgę USA i jeżeli nie nastąpi refleksja, straty w najbliższych latach mogą być nieodwracalne
- wskazuje.
- Ameryka ma to do siebie, że nawet po ogromnych błędach potrafiła się podnosić. Pytanie, czy wyciągnie wnioski i zobaczy główne źródło swojej choroby, jakim jest lewicowy liberalizm niszczący korzenie tego państwa
- dodaje redaktor naczelny "Gazety Polskiej" i "Gazety Polskiej Codziennie".