Poznański magistrat poinformował, że zamknięcie targowiska, nazywanego przez mieszkańców targowiskiem Bema, jest konieczne, bo obecnie handluje tam 17 osób, które zajmują 4 proc. dostępnej powierzchni 3,6 tys. mkw.
"Dla porównania w latach 2001-2007 handlowało na tym targowisku 250 kupców, a zajęte było 100 proc. powierzchni handlowej. Obecnie wpływy z umów dzierżawy nie pokrywają kosztów utrzymania tego obiektu, a płatności rozliczane są nieregularnie"
– podkreślono.
Zarząd spółki Targowiska zaproponował pod koniec maja, by każdy kupiec, który nie ma zadłużenia, lub spłaci je do połowy czerwca, mógł kontynuować działalność na wybranym obiekcie. "Przez trzy miesiące będzie też mógł skorzystać z 50-procentowej bonifikaty" – podano.
Targowisko przy ul. Dolna Wilda powstało w latach 90. XX w. Zostało ono powołane do życia przez władze miasta i było zarządzane przez samorządową spółkę Targowiska.
– przypomniał magistrat, którzy przyznał, że rozwój galerii handlowych spowodował odpływ klientów targowiska.
Rozmowy kupców z władzami miasta o przyszłości terenu targowiska rozpoczęto w 2016 r. Wówczas handlowało tam 95 osób.
– podano w komunikacie.
Po kolejnych rozmowach z kupcami rozebrano tzw. małą halę targowiska, liczącą ponad 2,4 tys. mkw. "Handlujący przenieśli się do hali dużej – efektem było wykorzystanie powierzchni na poziomie 35 proc. Przedstawiciele kupców nie wyrażali wówczas zgody na przeniesienie targowiska w inną lokalizację" – zaznaczono.
Magistrat podkreślił, że kolejnych latach coraz więcej kupców rezygnowało z prowadzenia działalności handlowej na tym targowisku.
– podkreślono w komunikacie.