W środę wieczorem doszło do pożaru naziemnej stacji Starlinków w powiecie grójeckim na Mazowszu. W czwartek na briefingu rzecznik Prokuratury Okręgowej w Radomiu prok. Aneta Góźdź zaznaczyła, że prokuratura nie wyklucza działań o charakterze sabotażowym i w tym kierunku będzie prowadzone przez prokuraturę śledztwo.
Dodała, że zabezpieczony zostanie monitoring, który pozwoli ustalić, co się wydarzyło i ustalić ewentualne osoby, które mogły brać udział w zdarzeniu. Poinformowała, że śledztwo zostało wszczęte w Prokuraturze Rejonowej w Grójcu, ale niewykluczone, że przejmie je Prokuratura Okręgowa w Radomiu. Finalnie, okazało się, że sprawę przejęła Prokuratura Krajowa.
"To było celowe działanie"
Minister-członek Rady Ministrów, Koordynator służb specjalnych Tomasz Siemoniak jednoznacznie wskazuje prawdopodobną przyczynę pożaru.
- Z wysokim prawdopodobieństwem uważamy to za celowe podpalenie przez osoby, które są w tym momencie identyfikowane i pewnie będą poszukiwane - powiedział dziś rano Tomasz Siemoniak. Stwierdził, że wątki o awarii elektrycznej są "raczej nieprawdopodobne".
- To było celowe działanie - stwierdził Siemoniak. - Żeby wiarygodnie stwierdzić, czy było to działanie na zlecenie rosyjskich służb (...) potrzeba dowodów - dodał.