Pierwszy transport z żywnością dla psów i kotów trafił do schroniska Towarzystwa Opieki nad Zwierzętami w Kiczarowie pod Stargardem. TOZ posiada jeszcze jedzenie dla swoich podopiecznych, ale dla tych zwierząt, którymi opiekuje się na odległość, jedzenia brakuje.
Karmę dla psów i kotów zebrali sami żołnierze. "To był ich pomysł" – powiedział cytowany w komunikacie służb prasowych 14. Zachodniopomorskiej Brygady Obrony Terytorialnej jej dowódca płk Grzegorz Kaliciak. Jak dodał, "wiedzą, jak w tej kryzysowej sytuacji zwierzęta są osamotnione i uzależnione tylko od pomocy człowieka".
"Ponad tydzień temu skrzyknęli się wraz z podchorążymi z Akademii Wojsk Lądowych i zaczęli zbierać karmę dla zwierząt. Zakupy robili sami, znaleźli też sponsorów. W sumie uzbierało się tego prawie trzy tony"
– powiedział Kaliciak.
Zwierzaki😻
— Terytorialsi - Zawsze gotowi, zawsze blisko! (@terytorialsi) April 28, 2020
Brakuje karmy❓
Żaden problem❗️💪#Terytorialsi z #14ZBOT skrzyknęli się z podchor. @AWL_Wroc i zebrali karmę dla 🐱i🐶 ze schronisk i niezamożnych domów💪
A ile się przy tym nagłaskali!😃#ZawszegOTowi #Zawszeblisko#OdpornaWiosna #COVID19 #koronawirus pic.twitter.com/atcE9yWeBk
Schronisko w Kiczarowie odebraną karmę przeznaczy głównie na dokarmianie zwierząt w domach i na podwórkach u starszych osób. W kolejnych dniach terytorialsi przywiozą żywność do kolejnych schronisk w województwie.
Nie była to pierwsza w czasie pandemii koronawirusa akcja zachodniopomorskich terytorialsów pomocy zwierzętom. Dwukrotnie przetransportowali siano i paszę dla koni; podopiecznych fundacji Centaurus, która w czasie pandemii znalazła się w bardzo trudnej sytuacji. Jej największy azyl dla koni w Europie, gdzie otoczonych opieką jest m.in. około 500 koni przy braku sponsorów, został odcięty od źródeł finansowania i koniom groziła śmierć z głodu.
Do folwarku Fundacji w Szczedrzykowicach przyjechało z sianem kilkanaście ciężarówek z transportem siana zorganizowanym przez 16. Dolnośląską i 14. Zachodniopomorską Brygadę Obrony Terytorialnej