W ubiegłym tygodniu Szynkowski vel Sęk spotykał się w Brukseli z przedstawicielami instytucji UE, prowadząc rozmowy ws. odblokowania środków z Krajowego Planu Odbudowy. Minister był pytany o stan tych negocjacji w Radiu Zet. "To jest wstęp do pracy, do której bardzo intensywnie się przygotowywaliśmy i ją w zeszłym tygodniu wykonywaliśmy. W tym tygodniu ona jest kontynuowana. Rytm pracy instytucji europejskich jest trochę inny niż mojego zespołu. Proszono nas o czas na refleksje i analizy. Kontynuacja w przyszłym tygodniu" - mówił. Dodał, że w czwartek znowu jedzie do Brukseli.
Minister powiedział, że polska delegacja nie rozmawiała o żadnych ustępstwach. "Powiedziałem, gdzie są te linie, których przekroczyć nie można. Uważam, że nie można wprowadzić żadnych elementów, które byłyby niezgodne z konstytucją; które kwestionowałyby prerogatywę prezydenta do nominowani sędziów, które wykraczałyby poza traktaty w kontekście kompetencji instytucji europejskich, które wprowadzałyby turbulencje do systemu wymiaru sprawiedliwości" - wskazał Szynkowski vel Sęk.
Dopytywany o negocjacje w Brukseli odparł, że nie jedzie tam po propozycje legislacyjne ze strony Komisji Europejskiej. "Jadę tam, żeby rozmawiać tam o wzajemnych zobowiązaniach. O tym, że Polska swoje zobowiązania w zakresie kamieni milowych w 95 procentach wypełniła i jest gotowa wypełnić je jeszcze w pozostałych 5 procentach i o tym, w jaki sposób jest gotowa je wypełnić, jadę to przedstawić" - mówił. Jak dodał, chce też dowiedzieć się, czy KE jest gotowa, "by wypełnić swoje zobowiązanie w zakresie tego, że powinniśmy mieć możliwość złożenia wniosku z gotowością KE do jego sprawnej realizacji, wniosku o płatność z KPO".
Jego zdaniem nie można ws. Krajowego Planu Odbudowy mówić o kapitulacji. "Stoimy na stanowisku, że Polska swoje zobowiązania w kamieniach milowych wypełniła. Ustawa prezydencka w naszej opinii te zobowiązania zrealizowała. Natomiast wiemy, że w tej sprawie opinia KE jest inna. Teraz stoimy przed możliwością: czy stać pryncypialnie na swoim stanowisku i nie robić w tej sprawie nic, ale wiedząc, że nie ma gotowości po stronie KE, by procedować sprawnie nasz wniosek o płatność z KPO, czy jeszcze raz zweryfikować, z czego wynikają wątpliwości KE, wyjaśnić, w których elementach naszym zdaniem nie są trafne, wziąć pod uwagę opinię Komisji Europejskiej i zobaczyć, czy możemy jeszcze możemy coś zrobić, żeby pójść krok naprzód. I my wybieramy tę drogę" - zaznaczył polityk.
Dopytywany, kiedy Polska złoży wniosek o wypłatę środków z KPO, odparł: "Wtedy kiedy będzie gotowość po stronie instytucji europejskich, by go sprawnie realizować". "Na ten moment takiej gotowości potwierdzić nie mogę. Trzeba złożyć go w momencie, w którym będziemy mieli pewność, że nie spotka się z odmową" - dodał.
KE na początku czerwca zaakceptowała polski KPO, co było krokiem w kierunku wypłaty przez UE 23,9 mld euro dotacji i 11,5 mld euro pożyczek w ramach Funduszu Odbudowy, jednak pieniądze nie zostały wypłacone. KE zaznaczyła, że polski KPO "zawiera kamienie milowe związane z ważnymi aspektami niezależności sądownictwa, które mają szczególne znaczenie dla poprawy klimatu inwestycyjnego i stworzenia warunków dla skutecznej realizacji" i że "Polska musi wykazać, że te kamienie milowe zostały osiągnięte przed dokonaniem jakichkolwiek wypłat w ramach Funduszu Odbudowy". Jednym z oczekiwań KE była likwidacja Izby Dyscyplinarnej Sądu Najwyższego, co stało się w połowie lipca, gdy weszła w życie prezydencka nowela ustawy o Sądzie Najwyższym. Wątpliwości co do tego, czy nowe przepisy spełniają tzw. kamienie milowe w tej sprawie, wyrażali w ostatnim czasie niektórzy przedstawiciele Komisji.
Pod koniec lipca szefowa KE Ursula von der Leyen mówiła "Dziennikowi Gazecie Prawnej", że aby otrzymać środki z KPO, Polska musi wywiązać się ze zobowiązań podjętych w celu zreformowania systemu środków dyscyplinarnych w sądownictwie. Przyznała, że ustawa likwidująca Izbę Dyscyplinarną jest ważnym krokiem, jednak "nowelizacja ustawy o Sądzie Najwyższym nie gwarantuje sędziom możliwości kwestionowania statusu innego sędziego bez ryzyka, że zostaną pociągnięci do odpowiedzialności dyscyplinarnej". Von der Leyen podkreślała, że Polska musi również w pełni zastosować się do postanowienia TSUE, co jeszcze nie nastąpiło, a w szczególności "nie przywrócono do orzekania zawieszonych sędziów i nadal obowiązuje dzienna kara finansowa".
Trybunał Sprawiedliwości UE latem 2021 r. zobowiązał Polskę do natychmiastowego zawieszenia stosowania przepisów odnoszących się do uprawnień Izby Dyscyplinarnej SN w kwestiach m.in. uchylania immunitetów sędziowskich. W związku z niewykonaniem tego postanowienia w końcu października zeszłego roku TSUE zobowiązał Polskę do zapłaty na rzecz Komisji Europejskiej kary w wysokości 1 mln euro dziennie.