"Jak ktoś już decyduje się używać substancji iniekcyjnie, to bardzo ważne, żeby zawsze miał swoją igłę i strzykawkę, nie dzielił się sprzętem, żeby sprzęt był zawsze sterylny. No i też takie rzeczy można pobrać na stanowisku "Afterparty". To i wiele innych rzeczy do używania substancji, ale też jakby dużo informacji o tym, jak unikać ryzyka. Także możecie to robić, ale róbcie jak najbardziej bezpiecznie" - mówi "partyworkerka" na nagraniu opublikowanym dzisiaj przez wiceministra sprawiedliwości, Sebastiana Kaletę. Zdaniem wiceszefa resortu, kontrowersyjne imprezy są finansowane przez miasto Warszawa. - Tak wygląda profilaktyka walki z narkomanią za pieniądze warszawiaków - napisał Kaleta. Na jego zarzuty odpowiedziało miasto.
Sebastian Kaleta, wiceminister sprawiedliwości, opublikował dzisiaj na Twitterze nagrania jednej z imprez, której organizatorzy mówią, że projekt współfinansuje Urząd m.st. Warszawy. Na nagraniu aktywistka mówiła, czym jest partyworking, który prowadziła w jednym z warszawskich klubów.
Jak wyjaśniała, partyworking to "miejsce, gdzie można uzyskać informacje o substancjach psychoaktywnych, pobrać za darmo testy do sprawdzania ich składu, prezerwatywy oraz inne gadżety".
a tutaj nagranie jednej z imprez finansowanych przez m. st. Warszawa. Testy na jakość narkotyków, skrzykawki, igły.
— Sebastian Kaleta (@sjkaleta) July 9, 2020
Radość, impreza... a gadżety z pieniędzy warszawskiego podatnika pic.twitter.com/v0ERxyH5nk
Na kolejnym opublikowanym przez Kaletę nagraniu ta sama osoba tłumaczyła, dlaczego w klubie rozdawane są igły.
- Jak ktoś już decyduje się używać substancji iniekcyjnie, to bardzo ważne, żeby zawsze miał swoją igłę i strzykawkę, nie dzielił się sprzętem, żeby sprzęt był zawsze sterylny. No i też takie rzeczy można pobrać na stanowisku "Afterparty". To i wiele innych rzeczy do używania substancji, ale też jakby dużo informacji o tym, jak unikać ryzyka. Także możecie to robić, ale róbcie jak najbardziej bezpiecznie – mówiła.
A tutaj nagranie z tej samej imprezy. "Partyworkerka" zachęca do korzystania z darmowych igieł i strzykawek, bo przecież narkotyki "można brać, ale bezpiecznie". Tak wygląda profilaktyka walki z narkomanią za pieniądze warszawiaków. pic.twitter.com/MELmjxfGHp
— Sebastian Kaleta (@sjkaleta) July 9, 2020
W rozmowie z Polską Agencją Prasową wiceminister Kaleta wyjaśnił, że nagrania pochodzą z imprezy w ramach projektu "Afterparty" współfinansowanego przez m.st. Warszawa, a organizowanego przez Fundację Edukacji Społecznej.
Kaleta powiedział, że w ramach kontroli poselskiej na podstawie dokumentów ustalił, że przeciwdziałanie uzależnieniom i wsparcie osób już uzależnionych, na które przeznaczone są pieniądze miasta, "polega na tym, że zachęca się wręcz do brania narkotyków, oferuje się sterylny sprzęt, który jest rozdawany podczas imprez środowisk LGBT oraz proponuje się testowanie narkotyków" – czy są w odpowiedniej jakości.
W jego przekonaniu taki projekt nie powinien być finansowany pieniędzmi warszawskich podatników. Zaznaczył, że sygnalizował ten problem pół roku temu, ale wówczas prezydent miasta Rafał Trzaskowski nic z tym nie zrobił.
- Przynajmniej nie ma informacji, jakoby umowa miałaby być zerwana z tą fundacją – dodał.
Do informacji, m.in. na temat testów do sprawdzania składów narkotyków, odniosła się rzeczniczka ratusza Karolina Gałecka.
- Znów atak na Warszawę – tym razem za wspieranie ochrony kobiet. Wyjaśniam: miasto Warszawa nie finansuje narkoimprez, jak twierdzi Sebastian Kaleta – to kłamstwo – napisała na Twitterze.
Znów atak na Warszawę – tym razem za wspieranie ochrony kobiet. Wyjaśniam: @warszawa nie finansuje narkoimprez, jak twierdzi @skaleta – to kłamstwo. https://t.co/bvGc5KpeMO
— Karolina Gałecka (@K_Galecka) July 9, 2020
- Ależ to jest głupie tłumaczenie, które nie znajduje potwierdzenia w dokumentacji. Pisałem, że rzuciły się na mnie trolle PO, ale nie spodziewałem się, że w ich żenującą narrację pójdzie ratusz – odpisał rzeczniczce Kaleta.
Ależ to jest głupie tłumaczenie, które nie znajduje potwierdzenka w dokumentacji. Pisałem, że rzuciły sie na mnie trolle PO, ale nie spodziewałem się, że w ich żenującą narrację pójdzie ratusz.
— Sebastian Kaleta (@sjkaleta) July 9, 2020
Czyli umowy z FES nie zostały zerwane? https://t.co/eSit5FqPQX
Nawiązał w ten sposób do komentarza jednej z internautek, według której, testy narkotyków służą do wykrywania pigułki gwałtu. - Trolle PO już się na mnie rzuciły. Nie, metamfetamina czy kokaina to nie są pigułki gwałtu. Dostępne nagrania z projektu wprost mówią o dobrowolnym zażywaniu narkotyków – skomentował wpis internautki Kaleta
Trolle PO już się na mnie rzuciły.
— Sebastian Kaleta (@sjkaleta) July 9, 2020
Nie, metamfetamina czy kokaina to nie są pigułki gwałtu. Dostępne nagrania z projektu wprost mówią o dobrowolnym zażywaniu narkotyków.
Pomimo tego, że pół roku temu zgłaszałem problem, wedle moich informacji @trzaskowski_ nie zerwał umowy. https://t.co/plOab0dww7
Jak ustalił portal zyciestolicy.com.pl, na jednym z nagrań z imprez w ramach "Afterparty", opublikowanych dziś przez Sebastiana Kaletę, pojawia się mężczyzna, który niedawno wystąpił w materiale brytyjskiego "Guardiana" o znamiennym tytule ">>Jesteśmy najbardziej homofobicznym państwem w UE<<.Wybory w Polsce i zwalczanie LGBT".
- Młode osoby LGBT, jeśli słyszycie, że jesteście ideologią, nie istotami ludzkimi, pamiętajcie, że to nie o was. Jesteście normalni. Przyszłość będzie lepsza - mówi w reportażu "Guardiana" Maciej, przedstawiający się w mediach społecznościowych jako "Gąsiu".
Nie po raz pierwszy Sebastian Kaleta ujawnia wsparcie miasta dla kontrowersyjnych inicjatyw. W grudniu 2019 r. wiceminister opublikował raport, z którego wynika, że w ciągu ostatnich lat warszawski ratusz miał wydać 7 mln złotych na akcje związane z "edukowaniem, jak zażywać narkotyki, promowaniem dewiacji czy uświadamianiem, jak wyglądają kontakty seksualne połączone z przyjmowaniem substancji psychoaktywnych - tzw. chemseks" - jak informował wówczas portal tvp.info.
Władze miasta uznały informacje przekazane przez TVP Info i Sebastiana Kaletę za "fake news".
- Miasto Warszawa nigdy nie nakłaniało i nie zachęcało nikogo do stosowania jakichkolwiek substancji psychoaktywnych - tak sprawę komentował ówczesny rzecznik ratusza, Kamil Dąbrowa.