Wyszukiwanie

Wpisz co najmniej 3 znaki i wciśnij lupę
Polska

Szef włoskich związków zawodowych dla Niezalezna.pl: Wspólnie powinniśmy bronić granic Unii Europejskiej [WYWIAD]

- Włochy od lat znajdują się na pierwszej linii frontu, gdy idzie o napływ migrantów. Wcześniej my, a dziś Polska - musimy sobie radzić na własną rękę z problemem, który powinien być zarządzany przez całą Wspólnotę - mówi w wywiadzie dla niezalezna.pl Sekretarz Generalny włoskich związków zawodowych UGL Francesco Paolo Capone.

UGL (z wł. Unione Generale del Lavoro) to włoska konfederacja związków zawodowych, założona w 1950 roku (do 1996 roku Włoska Konfederacja Krajowych Związków Zawodowych CISNAL). Organizacja zrzesza pracowników i emerytów, chroniąc ich prawa w świecie pracy. Promuje tworzenie stowarzyszeń samoobrony i solidarności oraz wspiera ich działania przeciwko wszelkim formom wykluczenia. UGL zrzesza niemal dwa miliony członków.



Aleksander Mimier, Niezalezna.pl: Konfederacja UGL trwa od przeszło 70 lat. Co udało się osiągnąć przez ten czas? Z czego organizacja znana jest obecnie?

Francesco Paolo Capone, Sekretarz Generalny UGL: Przez te wszystkie lata, od wczesnego okresu powojennego aż do dziś, reprezentowaliśmy miliony pracowników w negocjacjach z pracodawcami czy z najrozmaitszymi włoskimi instytucjami państwowymi. Broniliśmy ich w zakładach pracy, organizowaliśmy strajki i demonstracje, gdy były one niezbędne. W końcu zawieraliśmy najróżniejsze umowy i kontrakty. To wszystko uważam za nasz sukces.

Trzeba przyznać - łatwo nie było. To z uwagi na nasz unikalny charakter; nie tylko w skali Włoch. Kategorycznie odrzucamy marksistowską wizję, opartą na koncepcji walk klasowych. W centrum naszej działalności stawiamy zaś na pracę i produktywność - przecież właśnie to generuje zatrudnienie, bogactwo i dobrobyt. Wierzymy zatem, że obrona praw pracowników to także obrona interesu narodowego i niezachwianego rozwoju całej społeczności.

Prowokacyjnie określam nas mianem „prawicowego związku zawodowego”. Wyznajemy wartości konserwatywne, przy czym nasza działalność jest mocno zorientowana na społeczeństwo. UGL angażowało się w wiele istotnych sporów związkowych we Włoszech, m.in. w sprawę huty Ilva, linii lotniczych Alitalia (dziś ITA Airways -red.), z sukcesem walczyliśmy o prawa dostawców jedzenia. Warto zapoznać się z tymi sprawami - są niezwykle ciekawe.

Wyraźnie akcentujecie swój konserwatywny charakter, zaś obecnie instytucje unijne zdominowane są przez środowiska lewicowo-liberalne. Jak funkcjonuje się w takiej Unii Europejskiej? Uważacie, że wytyczone dziś przez Wspólnotę kierunki to dobra ścieżka? No i co o samej Unii myślą dziś Włosi?

My - skupieni w UGL - czujemy się częścią szerszej Europy. To kontynent ze wspólną historią i tradycjami, z kulturowego i społecznego punktu widzenia. Istnieje przecież europejski model społeczny, w przeciwieństwie choćby do liberalnej wizji krajów anglosaskich. Te od lat opierają się na równowadze między swobodą przedsiębiorczości a państwem opiekuńczym.

Niestety, ale w ostatnich latach Unia Europejska nie spełnia oczekiwań, daleko jej do tego. Nie zgadzamy się z prowadzoną polityką, zarówno w wymiarze gospodarczym, jak i społecznym. Złe decyzje podejmowano na przykład w kwestii polityki migracyjnej.

Mamy nadzieję na zmianę w przyszłości. Na inną Europę, bliższą korzeniom, które uczyniły z niej wielki kontynent. Jako UGL, należymy do Europejskiego Komitetu Ekonomiczno-Społecznego. Tam walczymy o lepszą Europę.

Teraz trochę o Polsce. Ostatnimi czasy namnożyło się sporów na linii Warszawa-Bruksela. Głośny przykład z ostatnich miesięcy - kompleks w Turowie. Trybunał Sprawiedliwości Unii Europejskiej nakazał wstrzymanie prac w tamtejszej kopalni, choć wyrok nie zapadł. Miało się to odbyć wyłącznie na podstawie środka tymczasowego. Polski rząd nie uznał tej decyzji. Co o tym konflikcie mówi się we Włoszech?

Jesteśmy świadomi, że wdrażanie ekologicznych rozwiązań, połączone z niezachwianymi dostawami energii i zachowaniem miejsc pracy, to skomplikowana sprawa. Wiemy też, że Polska zobowiązała się do racjonalnego odchodzenia od węgla, ale na Boga… ten zapewnia wam dzisiaj 70 procent ogólnego zużycia energetycznego! Nikt nie ma prawa oczekiwać, że kopalnie zamknie się z dnia na dzień. Proces przechodzenia na niskoemisyjne źródła energii jest nieunikniony, ale potrzeba tu zrównoważonego podejścia.

Eko-radykałowie nie są świadomi tego, że zbyt szybka transformacja może działać na korzyść krajów pozaeuropejskich. Odprzemysłowienie Unii może de facto wzmocnić naszych konkurentów spoza Wspólnoty. A przecież wszystko ma sprowadzać się do ochrony środowiska.

Obok sporów z Unią, Polska mierzy się też z trudną sytuacją na Wschodzie. Tysiące migrantów forsuje naszą granicę z Białorusią. Forsuje dosłownie, wszak w ruch idą kamienie, granaty hukowe i dymne. Sytuacja jest napięta, a oliwy do ognia dolewają środowiska lewicowe. Czy Unia Europejska jest świadoma, że Polska broni też jej granic? Można porównać ten kryzys do roku 2015?

Włochy od lat znajdują się na pierwszej linii frontu, gdy idzie o napływ migrantów. Wcześniej my, a dziś Polska - musimy sobie radzić na własną rękę z problemem, który powinien być zarządzany przez całą Wspólnotę.

Z ekonomicznego i społecznego punktu widzenia, Europa nie może być poddana masowemu napływowi ludzi z innych kontynentów. To zagraża bezpieczeństwu i społecznej spójności.

Jako Wspólnota, musimy jak najszybciej pomóc krajom w potrzebie - dziś Polsce - by wrócić do możliwej do kontroli migracji. Wspólnie powinniśmy bronić granic Unii Europejskiej - zarówno na wschodzie, jak i na południu.

Źródło: niezalezna.pl

Wesprzyj niezależne media

W czasach ataków na wolność słowa i niezależność dziennikarską, Twoje wsparcie jest kluczowe. Pomóż nam zachować niezależność i kontynuować rzetelne informowanie.

* Pola wymagane