Wyszukiwanie

Wpisz co najmniej 3 znaki i wciśnij lupę
Polska

Syn zabił ojca szpadlem. Ruszył proces

Przed Sądem Okręgowym w Koszalinie rozpoczął się proces 25-letniego Przemysława T. z Białogardu oskarżonego o zabójstwo ojca, 62-letniego Jerzego T. "Przyznaję się do zarzutu. Nie chciałem zabić ojca. Żałuję tego, co zrobiłem" – mówił w sądzie oskarżony.

Autor:

Do zabójstwa emerytowanego policjanta Jerzego T. doszło 10 lipca 2019 r. na jego działce budowlanej w Dębczynie (Zachodniopomorskie, powiat białogardzki), na której z synem kilka miesięcy wcześniej zaczął stawiać jednorodzinny dom.

Prokuratura Rejonowa w Białogardzie o popełnienie tego przestępstwa z zamiarem bezpośrednim oskarżyła syna ofiary – Przemysława T. "Przy użyciu szpadla, poprzez uderzenie nim kilkukrotnie po głowie, spowodował u Jerzego T. liczne rany rąbane głowy ze złamaniem kości czaszki i ranami tkanki mózgowej, wskutek których doszło do śmierci Jerzego T." – odczytała na sali rozpraw prok. Beata Włodarczyk.

"Przyznaję się do zarzutu. (…) Żałuję tego, co zrobiłem. Nie chciałem zabić ojca. Nie wiem, co chciałem osiągnąć. Jakbym mógł, to bym cofnął czas" – powiedział w sądzie oskarżony. Złożył obszerne wyjaśnienia, w których opowiedział, jak zapamiętał wydarzenia z 10 lipca 2019 r. oraz jak wyglądały jego relacje z ojcem.

W dniu zabójstwa Przemysław T. przyjechał do ojca na działkę rowerem. Oskarżony miał wypić wcześniej piwo, wypalić niewielką ilość marihuany. "Ojciec nerwowo do mnie podszedł, zaatakował mnie, rękami mi wymachiwał, groził, zamachnął się na mnie szpadlem, ale on mu wypadł z ręki. Spadł obok mnie, podniosłem go i uderzyłem nim ojca kilkukrotnie, może 6-7 razy, gdy stał, może jeden jak już upadł" – mówił oskarżony.

Przed sądem wyjaśniał, że zawlókł zwłoki ojca na środek działki. Działał bez pamięci i gdy się ocknął, to ciało było przykryte plandeką. Wsiadł na rower i pojechał do sklepu m.in. po piwo, a następnie na przystanku autobusowym czekał na rozwój wydarzeń.

Z wyjaśnień odczytanych przez sędziego Roberta Mąkę, które Przemysław T. składał w trakcie śledztwa i których we wtorek nie podważył, wynikało, że tych piw w dniu zabójstwa oskarżony wypił więcej, że zwłoki ojca próbował wsadzić do taczki, a następnie do samochodu, ale to się mu nie udało. Oblał je olejem, próbował podpalić, ale rzucona zapalona zapałka zgasła.

Przemysław T. w sądzie o swoich relacjach z ojcem mówił, że "były ciężkie". "Nigdy się z nim nie dogadywałem, zawsze miał do mnie pretensje. Moim zdaniem nieuzasadnione. Ostatnio miał do mnie pretensje, że źle robiłem na działce, (…) że uciekałem w alkohol. Chciał, żebym znalazł pracę" – mówił oskarżony.

Dodał, że stosunki z ojcem jeszcze się pogorszyły, gdy w 2013 r. zmarła jego matka. "Miałem wtedy 18 lat. Ona była dla mnie wszystkim" – powiedział Przemysław T.

Podczas rozprawy zeznawało rodzeństwo oskarżonego – jego siostra Renata oraz brat Krzysztof, z którym mieszkał wraz z ojcem. Oboje mówili, że ich ojciec wyśmiewał się z Przemka, wyzywał go, wyganiał z domu. Awanturował się, gdy jeszcze żyła matka rodzeństwa.

Krzysztof mówił w sądzie, że jego brat próbował podejmować pracę, próbował dostać się do wojska, do policji, ale to mu się nie udało. Potem ojciec, gdy zaczął budowę domu, miał Przemkowi zakazać szukania pracy. "Miał pomagać na budowie" – zeznał Krzysztof T. Dodał, że brata nigdy nie widział pijanego i że z renty po matce dokładał się do czynszu.

"Proszę o jak najniższy wyrok dla brata. On jest pokrzywdzony przez los" – zwrócił się do sądu posiadający status pokrzywdzonego Krzysztof T. Tłumaczył, że ani on, ani jego brat nie odeszli od ojca ze względów finansowych.

Siostra oskarżonego dodała, że ją rodzice z domu wyrzucili, gdy była w czwartym miesiącu ciąży, gdy Przemek, któremu to ona matkowała, miał 2 lata. "Po latach matka mi powiedziała, że to ojciec tak kazał. On nie wspierał swoich dzieci. Mnie i Przemka traktował jak parobków. Pił i bił matkę" – zeznała Renata T.

Zupełnie inny obraz rodziny T. i zamordowanego przedstawiła w sądzie jego konkubina. "5 lat byliśmy razem. Mieliśmy wziąć ślub. Znałam wszystkie dzieci Jerzego. To była normalna rodzina, bez patologii. Jerzy był bardzo dobrym człowiekiem, dbał o rodzinę. Nigdy takiego nie będę już miała" – mówiła Iwona J.

Podczas rozprawy zeznawały dwie biegłe z zakresu psychiatrii. Obie podtrzymały opinie. Według nich, oskarżony nie jest chory psychicznie, nie jest upośledzony.

Popełniając zbrodnię, był poczytalny, i nie było to działanie w afekcie. "Po samym czynie nie było u niego zaburzeń świadomości, gdyż pewne działania wskazują, że jednak próbował kierować swoim postępowaniem" – zaznaczyły biegłe. Przyznały, że w relacjach oskarżonego z ojcem "niewątpliwie były nieprawidłowości", jednak, ich zdaniem, trzeba mieć na uwadze to, że oskarżony "miał wówczas 24-lata i znał zasady współżycia społecznego, podstawowe zasady rozwiązywania konfliktów, a mimo to zadziałał w tak emocjonalny sposób".

Z kolei biegły z zakresu medycyny sądowej zeznał, że ofierze zadanych zostało więcej niż 10 ciosów. Nie wszystkie miały charakter rąbany. Część zadanych zostało ostrą częścią szpadla, część płaską. Biegły nie potwierdził, początkowej tezy w śledztwie, która zakładała, że po ciele przejechał samochód. "Nie stwierdzono obrażeń klatki piersiowej, jamy brzusznej. To było raczej przeciągnięcie ciała. Nie było też śladów świadczących o działaniu wysokiej temperatury" – mówił biegły.

25-letni Przemysław T. usłyszał zarzut zabójstwa 62-letniego ojca 11 lipca 2019 r. Podejrzany został tymczasowo aresztowany i ten środek zapobiegawczy, postanowieniem sądu, był mu następnie przedłużany. Akt oskarżenia został skierowany do Sądu Okręgowego w Koszalinie z końcem czerwca 2020 r.

Autor:

Źródło: niezalezna.pl, PAP

Wesprzyj niezależne media

Ten materiał powstał dzięki wsparciu Czytelników. Pomóż nam pisać dalej

AKTUALNE PETYCJE

NAJNOWSZE Polska