Wyszukiwanie

Wpisz co najmniej 3 znaki i wciśnij lupę
Polska

Stres, głód i śmierć: taką cenę zapłaciły zwierzęta z Łącznej za czterodniową "opiekę" prokuratury i animalsów

Była dyrektor wrocławskiego zoo i pełnomocnik właścicieli ogrodu zoologicznego w Łącznej, Marta Zając-Ossowska, zdradziła, jaki jest stan zwierząt po czterodniowej wizycie prokuratury i fundacji tzw. "prozwierzęcych". Spostrzeżenia są porażające i łamią serce.

W piątek prokuratura i policja oficjalnie zakończyły prowadzenie czynności na terenie prywatnego zoo w Łącznej. Dotychczasowi opiekunowie zwierząt wreszcie zostali też dopuszczeni do swoich podopiecznych. Od wczoraj trwało liczenie żywego inwentarza i porównywanie jego stanu z tym sprzed oględzin prokuratury i interwencji organizacji tzw. "prozwierzęcych". O rezultatach poinformowała Marta Zając-Ossowska, była dyrektor zoo we Wrocławiu i pełnomocnik właściciela zoo w Łącznej, Marcina Nowaczyka.

Jak przekazała, pracownicy zoo w Łącznej liczenie przeprowadzili na postawie trzech odrębnych protokołów: listy stworzonej przez zespoły robocze złożone z opiekunów zwierząt po obchodzie, protokołu stworzonego przez prokuraturę oraz dokumentu utworzonego przez powiatową inspekcję weterynaryjną.

Na pewno umarły/padły dwa ptaki. Jeden to jest arasari czarnoszyi o imieniu James. Drugi - majna złotolica o imieniu Słodka. Wiemy o tym, że uciekł na pewno paw złocisty. Zaznaczam, że ten paw nie jest odporny na mrozy, więc jeżeli nie uda nam się go szybciutko złapać, no to po prostu on nie przeżyje. Na razie da sobie radę, ale jak długo - zobaczymy. Chyba, że go coś jeszcze zaatakuje po drodze

– przekazała Zając-Ossowska.

To niejedyne straty. W zoo brakuje dwóch malutkich małpek - pigmejek - oraz szpaka balijskiego (biały ptak na zdjęciu ilustracyjnym - red.).

Tu ciekawostka: to jest jeden z najdroższych ptaków, jeżeli mielibyśmy określać jego wartość czarnorynkową

– zaznaczyła pełnomocnik właściciela..

Zając-Ossowska wskazała również, że ofiarami relokacji czy też zaboru padli również domowi pupile rodziny Nowaczyków. Nadal nie można odnaleźć wiekowej, schorowanej Kulki - suczki należącej do matki właściciela. Nie doliczono się również trzech kotów.

Kto głodził zwierzęta z Zoo Łączna?

Informacje przekazane przez Martę Zając-Ossowską dotyczyły również skandalicznego sposobu żywienia i opieki nad zwierzętami, które pod swoje skrzydła przez kilka dni interwencji wzięła wałbrzyska prokuratura oraz zaangażowane na miejscu fundacje.

Fundacje karmiły zwierzęta nieodpowiednim pokarmem, niedostosowanym do wymagań danych zwierząt. Takim godnym największego potępienia błędem jest zakupienie wieprzowiny dla drapieżników. Drapieżniki nie jedzą wieprzowiny! Karmimy je jedynie wołowiną bądź drobiem. I to jest podstawowa, absolutnie podstawowa wiedza, którą powinni dysponować pracownicy fundacji!

– skrytykowała Zając-Ossowska.

Owocożerny ptak turako dostał mieszankę dla gołębi. Żurawie nie doczekały się swojego granulatu. Gęsi poczęstowano orzeszkami ziemnymi, których nie powinno się serwować żadnym zwierzętom. Puchacz zmuszony został do skonsumowania słoniny, choć powinien dostać myszy i szczury, a bażanty musiały zdziwić się, gdy zamiast przeznaczonej dla nich specjalnej paszy poczęstowano je... suszonymi krewetkami. Za to kaczki dostały słonecznik.

Kaczki mają taki dziób, że nie są w stanie słonecznika sobie rozłupać i go zjeść

– oświadczyła była dyrektor zoo we Wrocławiu.

Z kolei drobne gryzonie z Ameryki Południowej, mary solniskowe, zmuszone zostały do dwudniowego postu całkowitego. Powód? W powszechnym zamieszaniu nikt ich nie znalazł. 

Zając-Ossowska podkreśliła, że zwierzęta generalnie dostawały za mało pokarmu.

Wiem, że pracownicy fundacji, podchodząc do zwierząt, nie wiedzieli czym je karmić, w związku z czym sprawdzali w Internecie, co im dać i jaką dawkę. Fundacje nie miały absolutnie żadnych wytycznych co do opieki i karmienia zwierząt, zanim tu przejechały

– poinformowała pełnomocnik.

Kolejnym absurdem była decyzja o tym, żeby zakazać korzystania z wody pochodzącej z Zoo Łączna, ponieważ "był komunikat, że może być ona zatruta". Wodę ciągnięto więc spoza obiektu. Podobnie potraktowano znajdujące się na terenie zwierzyńca jedzenie.

Zwierzaki poturbowane i pozbawione leczenia

Chaos, jaki zapanował w domu zwierząt, szybko odbił się na ich zdrowiu. Zając-Ossowska wyliczyła, że kucyk po interwencji prokuratury i animalsów był w tak fatalnym stanie zdrowia, że istniały obawy co do tego, czy przeżyje noc. Kapibara jest bardzo apatyczna i poraniona. Szpak balijski, który ocalał, jest osowiały i wyłysiał ze stresu. Część ptaków ma połamane lotki i brakuje im sterówek. 

Generalnie pracownicy fundacji mieli, śmiem twierdzić, dość niskie umiejętności rozróżniania gatunków, gdyż antylopę sitatunga nazwali jeleniem sika

– zauważyła pełnomocnik.

Pracownikom fundacji nie udostępniono książki leczenia zwierząt chorych (a takie, jak zaznaczyła pełnomocnik, są w każdym ogrodzie zoologicznym).

W efekcie poszczególne zwierzęta wymagające leczenia nie dostały swoich leków na czas. Istnieje za to podejrzenie, że kucyk, który o mały włos nie przeżył interwencji, "mógł dostać jakieś leki".

"Może próbowali go uśpić do sczytania chipa? Trudno nam powiedzieć" - zastanawiała się Zając-Ossowska.

Nadmieniła, że usiłowano znieczulić niektóre ze zwierząt, żeby odczytać ich chipy, choć nigdy się tego nie robi. Była dyrektor zoo we Wrocławiu przekazała również, że na terenie zoo zostały znalezione elementy zestawów do mikrochipowania. Wyjaśnijmy: wszczepienie zwierzęciu chipa pozwala zidentyfikować jego opiekuna oraz wymagane jest w przypadku, gdy zwierzak ma podróżować za granicę.

Potwierdziły się również wątpliwości co do wykorzystania tzw. broni Palmera, czyli specjalistycznej wiatrówki do podawania leków. Jeden z filmików z interwencji, udostępniony w sieci, przedstawiał człowieka nieudolnie szyjącego pociskami do zebr. Zając-Ossowska poinformowała, że broń wróciła do właścicieli "niekompletna, brudna i z niewyłączonym celownikiem". Stratę oszacowała na około 4 tys. złotych.

Źródło: niezalezna.pl

AKTUALNE PETYCJE

NAJNOWSZE Polska