Kilka dni temu do funkcjonariuszy z komisariatu w Markach zgłosił się mężczyzna informując, że parę minut wcześniej od jego cioci ktoś chciał wyłudzić pieniądze i biżuterię
- przekazał rzecznik Komendy Powiatowej Policji w Wołominie.
Asp. szt. Tomasz Sitek wskazał, że ze zgłoszenia wynikało, że do 82-latki zadzwonił mężczyzna podając się za policjanta i poinformował ją, że jeden z członków jej rodziny spowodował wypadek drogowy na Mazurach, za co może mu grozić poważna kara.
Jednak on, jako "funkcjonariusz policji" może to załatwić, potrzebne są jednak do tego pieniądze.
Rozmówca pytał kobietę ile ma pieniędzy, po czym stwierdził, że kwota jaką ta zadeklarowała - 7 tysięcy złotych jest niewystarczająca i że musi jeszcze dodać jakąś złotą biżuterię. Starsza pani przejęła się losem krewnego i umówiła się na przekazanie pieniędzy i biżuterii
- tłumaczył policjant.
Według informacji funkcjonariuszy, gdy pod domem starszej kobiety pojawiła się osoba, która miała odebrać gotówkę, przyjechał też inny krewny 82-latki.
Widząc swoją ciocię, która chciała coś przekazać obcemu mężczyźnie szybko zareagował, w tym czasie "odbierak" wsiadał do czekającej na niego białej toyoty i odjechał. Siostrzeniec starszej pani, po krótkiej rozmowie z nią zorientował się, że mogła ona paść ofiarą oszustów, nawiązał też kontakt telefoniczny ze "sprawcą wypadku", który potwierdził, że nie uczestniczył w żadnym zdarzeniu drogowym
- dodał rzecznik wołomińskiej policji.
Sprawą zajęli się policjanci z komisariatu w Markach, którzy kilka minut po zgłoszeniu w rejonie ulicy Partyzantów zauważyli opisaną przez krewnego 82-latki toyotę.
W samochodzie oprócz kierowcy świadczącego usługi transportowe przebywał znany im osobiście 45-latek. Mężczyzna został zatrzymany, jako osoba podejrzewana o usiłowanie oszustwa metodą na policjanta. Kilka godzin później funkcjonariusze zatrzymali 49-latka, który również miał brać udział w tym przestępstwie
- dodał.
Obaj mężczyźni usłyszeli zarzuty usiłowania dokonania oszustwa metodą "na policjanta", w wyniku którego poszkodowana mogła utracić oszczędności o łącznej wartości blisko 12 tys. złotych. Decyzją sądu podejrzani zostali tymczasowo aresztowani.
Za popełnione przestępstwo może im grozić do 8 lat więzienia.