Utrzymujące się od czwartku w woj. dolnośląskim opady deszczu spowodowały, że podniosły się poziomy wód na kilku rzekach w regionie. Na południu regionu obowiązuje III stopień ostrzeżenia hydrologicznego.
Według informacji Wojewódzkiego Centrum Zarządzania Kryzysowego stany alarmowe zostały przekroczone na ośmiu wodowskazach – na Nysie Kłodzkiej w Bystrzycy i Kłodzku, na Białej Lądeckiej w Lądku-Zdroju i Żelaźnie, na Oławie w Oławie, na Ślęzie w Białobrzeziu i Borowie i na Nysie Łużyckiej w Zgorzelcu.
Ostatniej doby strażacy interweniowali ponad 140 razy. Wzywano ich najczęściej do wypompowywania wody z piwnic i usuwania powalonych drzew. Strażacy wraz z wojskiem pracowali też w Kłodzku przy zabezpieczeniu wałów workami z piaskiem.
Dyżurny Wojewódzkiego Stanowiska Koordynacji Ratowniczej Państwowej Straży Pożarnej we Wrocławiu poinformował, że najgorsza sytuacja była w Kotlinie Kłodzkiej. W Krosnowicach wylała rzeka. "Kilka posesji, które znajdują się ok. 30 cm nad lustrem wody, zostało zalanych" – przekazał.
Pogotowie przeciwpowodziowe ogłoszono w powiecie kłodzkim i w gminach Mirsk, Mysłakowice, Leśna, a także w mieście i w gminie Gryfów Śląski i Bogatynia. W Kłodzku w sobotę ogłoszono alarm przeciwpowodziowy.
Jak poinformował w niedzielę rano burmistrz miasta Michał Piszko, wiele wskazuje na to, że stan zagrożenia minął:
Woda w Nysie, pomimo deszczu, opada. I nawet jeśli spłynie z gór, poziom nie powinien się jakoś znacząco podnieść.