Wyszukiwanie

Wpisz co najmniej 3 znaki i wciśnij lupę
Polska

W Sopocie 4 razy więcej zgonów niż urodzeń, umiera także Przemyśl. Kwitnie dawna stolica

Tłum na molo, kolejka po gofry i zachód słońca - taki Polacy znają Sopot. Najnowsze dane GUS malują jednak zupełnie inny obrazek. To miasto, które przez pierwsze pół roku zanotowało raptem kilkadziesiąt urodzeń. Żadne inne nie ma tak słabego wyniku. W kilku innych miastach jest niewiele lepiej. Na przeciwległym biegunie leży natomiast dawna stolica Polski, choć i tam więcej osób umiera niż przychodzi na świat.

Te liczby nie napawają optymizmem: 51 urodzeń i 224 zgony - taki bilans ma Sopot za pierwsze półrocze 2026 roku. Na każde 100 urodzeń przypada tu 439 zgonów. To najgorszy wskaźnik wśród 66 miast na prawach powiatu.

W tych miastach jest dramatyczna sytuacja'

Średnia krajowa wynosi 183. Sopot ma więc wynik ponad dwa razy gorszy od przeciętnej. Po przeliczeniu na dni wychodzi jedno urodzenie co 3,5 doby i jeden zgon co 19 godzin. Tak szybko kurczy się miasto, które obecnie liczy 31 tysięcy mieszkańców. Warto dodać, że migracja niczego nie zmieniła, bo saldo wyniosło zero. Cały ubytek, 173 osoby, to różnica między zgonami a urodzeniami.

Drugi na tej negatywnej liście jest Przemyśl. Tam od stycznia do czerwca urodziło się ledwie 96 dzieci, a zmarły 394 osoby. Czyli w uśrednieniu na 100 urodzeń mamy 410 zgonów. W Przemyślu sytuację jeszcze pogorszył odpływ ludności, bo saldo migracji wyniosło -113 osób.

Kolejne na tej negatywnej liście są: Jelenia Góra (362 zgony na 100 urodzeń), Włocławek (339) i Wałbrzych (331). Wszystkie pięć miast z czołówki ma poniżej 100 tysięcy mieszkańców, a dwa leżą na Dolnym Śląsku. W Wałbrzychu zmarło 759 osób, urodziło się 229. Średnio to ponad cztery zgony i 1,3 urodzenia dziennie.

Kraków idzie pod prąd

Na przeciwległym biegunie jest dawna stolica Polski. Choć także w Krakowie liczba zgonów była większa niż urodzeń. W grodzie Kraka na świat przyszło 3461 maluszków, zmarło w pierwszym półroczu 3776 osób. To niemal równowaga, bo na 100 urodzeń przypada statystycznie 109 zgonów. Przyrost naturalny jest ujemny, ale dodatkowo miasto zyskało 3194 osoby z migracji. Bilans to plus 2879 mieszkańców. To niemal tyle, ile liczy cała Łeba.

Na małym plusie jest także Warszawa, która w pierwszym półroczu tego roku ma bilans +200 osób oraz Rzeszów +168. Razem to 368 osób, prawie osiem razy mniej niż w Krakowie. Pozostałe miasta wojewódzkie są na minusie.

Podobny układ widać w kilku dużych miastach i powiatach wokół nich. Poznań ma bilans -1129, a powiat poznański +2050. Wrocław -22, a powiat wrocławski +1622.

Białystok stracił 741 osób, powiat białostocki zyskał 843. Na plusie były w półroczu tylko 32 powiaty z 380.

Przypomnijmy, że to tylko statystyka. Dane pokazują bilans, ale nie powody. Nie wyjaśniają, dlaczego np. w Sopocie rodzi się tak mało dzieci ani dlaczego ludzie wybierają Kraków. Nie wiadomo też, skąd i dokąd jadą migrujące osoby.

Źródło: niezalezna.pl

AKTUALNE PETYCJE

NAJNOWSZE Polska