Wyszukiwanie

Wpisz co najmniej 3 znaki i wciśnij lupę
Polska

Sędzia ścigany listem gończym. Na sali rozpraw się nie pojawia, ale co miesiąc wypłata trafia na jego konto

Sławomir Bezak jest sędzią. Tylko na papierze, bo od dawna nie pojawia się na sali rozpraw. Ostatnie orzeczenie wydał ponad… siedem lat temu! Jest za to ścigany listem gończym, prokuratura chce postawić mu korupcyjne zarzuty, ale Bezak ukrywa się w Kanadzie. Pomimo to każdego miesiąca pracodawca, czyli Skarb Państwa, wysyła poszukiwanemu sędziemu przelew z wynagrodzeniem.

W bazie osób poszukiwanych na stronie Komendy Głównej Policji można znaleźć informację o ściganiu listem gończym mieszkańca Otwocka – Sławomira Bezaka. Komunikat zamieszczono w styczniu 2020 r., czyli minęło sporo czasu, a mężczyzna pozostaje nieuchwytny.

Brakuje ważnej informacji – poszukiwany to warszawski sędzia!

Afera z syndykiem

Poszukiwania Bezaka prowadzi Komenda Stołeczna Policji.

„Poszukuje na podstawie: Art. 228 § 4 Uzależnianie wykonania czynności służbowej od otrzymania korzyści majątkowej lub osobistej albo jej obietnicy lub żądanie takiej korzyści, w związku z pełnieniem funkcji publicznej, Art. 228 § 1 Przyjmowanie korzyści majątkowej lub osobistej albo jej obietnicy, w związku z pełnieniem funkcji publicznej” – czytamy w komunikacie.

Bezak był bohaterem głośnej przed laty afery. Według prokuratury, wszedł w układ z syndykiem i podejmował – jako sędzia - korzystne dla niego decyzje, a w zamian dostawał kosztowne „prezenty” oraz gotówkę liczoną w setkach tysięcy złotych. Syndyk został zatrzymany przez funkcjonariuszy Centralnego Biura Antykorupcyjnego, ale Bezaka chronił immunitet. Zanim został uchylony - uciekł. Najpierw rzekomo przebywał na Ukrainie, później zmienił miejsce schronienia.

Od dłuższego czasu przebywa w Kanadzie, a z tym krajem Polska nie ma podpisanej umowy ekstradycyjnej. Bezak pozostaje więc bezkarny, formalnie nie usłyszał zarzutów, a śledztwo bezpośrednio jego dotyczące jest zawieszone.

Na liście sędziów

Pomimo to Bezak nadal figuruje na liście sędziów Sądu Rejonowego dla m.st. Warszawy, obok jego nazwiska jest adnotacja, że przydzielony pozostaje do IX wydziału gospodarczego. Nic poza tym, choć od bardzo dawna nie pracuje.

„Ostatni raz wykonywał obowiązki służbowe oraz wydał ostatnie orzeczenie w dniu 14.02.2019 r.” – przyznała w odpowiedzi na pytania Niezalezna.pl sędzia Magdalena Baran, prezes Sądu Rejonowego dla m.st. Warszawy.

Z kolei Ministerstwo Sprawiedliwości przekazało:

„Sławomir Bezak nadal jest sędzią, gdyż nie przeszedł w stan spoczynku i wydany w stosunku do niego wyrok nie jest prawomocny. Nie może wykonywać czynności służbowych, gdyż zgodnie z art. 123 § 1 Ustawy o ustroju sądów powszechnych złożenie sędziego z urzędu wyrokiem sądu dyscyplinarnego wywołuje zawieszenie sędziego w czynnościach służbowych i jednocześnie obniża jego wynagrodzenie do 50 proc.”.

Oczekiwanie na ostateczny wyrok

Chodzi o orzeczenie sprzed kilku miesięcy.

„Sędzia Sławomir Bezak wyrokiem Sądu Dyscyplinarnego przy Sądzie Apelacyjnym w Warszawie (2 września 2025 r.) został uznany za winnego popełnienia przewinień dyscyplinarnych określonych w art. 107 § 1 pkt 5 ustawy o ustroju sądów powszechnych i skazany na łączną karę dyscyplinarną złożenia z urzędu sędziego” – podkreśliło Ministerstwo Sprawiedliwości. – „Wyrok ten jest nieprawomocny, ponieważ 19 lutego 2026 r. zostało wniesione odwołanie do Sądu Najwyższego”. 

Dzisiaj sprawdziliśmy w internetowej wyszukiwarce SN. W rubryce status sprawy jest adnotacja: „oczekuje na wyznaczenie terminu”.

A kasa płynie…

Najbardziej kuriozalny wątek bulwersującej historii: Bezak jest ścigany listem gończym, od lat nie pracuje i się ukrywa, ale i tak otrzymuje od Skarbu Państwa przelew z wynagrodzeniem. Każdego miesiąca. 

„Posiada prawo do otrzymywania wynagrodzenia na czas trwania zawieszenia” – potwierdziła prezes Baran. – „Nadal są realizowane przelewy z tytułu wynagrodzenia za pracę’.

Odmówiła jednak podania sumy.

„Informacje o konkretnym wynagrodzeniu wypłaconym danej osobie fizycznej, identyfikowalnej z imienia i nazwiska nie stanowią informacji publicznej, gdyż odnoszą się do sfery ad personam, a nie jawności wydatkowania środków publicznych w kontekście wykonywania zadań publicznych” – stwierdziła s. Baran.

W międzyczasie Bezak dostał nawet nagrodę jubileuszową.

Co przypomina skandal z Robertem W., sędzia Sądu Apelacyjnego we Wrocławiu, który wpadł na gorącym uczynku. Złapali go ochroniarze marketu, gdy próbował wynieść – bez płacenia! – sprzęt elektroniczny. On został nawet skazany prawomocnym wyrokiem, a i tak przez lata otrzymywał wynagrodzenie (i nagrodę jubileuszową), choć nie pracował, bo długo trwało postępowanie dyscyplinarne zanim został definitywnie wyrzucony z zawodu.

W jakim innym zawodzie byłoby to możliwe?! 

 

Źródło: niezalezna.pl

AKTUALNE PETYCJE

NAJNOWSZE Polska