Agresywnie zielona legislacja Unii Europejskiej i niekontrolowany wpływ towarów rolno-spożywczych coraz bardziej zacieśnia pętle na szyi polskiego rolnika. Od tygodni wyjścia z sytuacji nie znalazł polski rząd.
Były minister rolnictwa i rozwoju Wsi Robert Telus nie dziwi się, w jaki sposób rolników traktuje rząd Donalda Tuska, skoro „wcześniej strzelano do górników”. - Donald Tusk robi wszystko, by rolnicze protesty rozmyć i przeczekać. Minął miesiąc i nie ma żadnych konkretów - mówił w programie Telewizji Republika „Polityczna kawa”.
- Podczas ostatniej komisji rolnictwa przedstawiliśmy uchwałę, napisaną przez rolników. Mówiła ona o wprowadzeniu embarga na ukraińskiej granicy. Sama uchwała nie byłaby jednoznaczna z decyzją, to wyrażenie pewnej woli i kierunku działania. I nawet tę uchwałę koalicja 13 grudnia wyrzuciła do kosza
- przypomniał.
Zdaniem Telusa to, co stało się przed Sejmem, to „próba wystraszenia rolników”. - Zapewniam jednak, rolnicy się tak szybko nie poddadzą. Panie Donaldzie, niech pan nie idzie na łatwiznę. Potrzeba konkretnych działań - apelował.
Drugi z gości red. Tomasza Sakiewicza, poseł Kukiz’15 Jarosław Sachajko, przyznał wprost: „rolnicy nie mają już gdzie się cofnąć”. - Jest ściana. Przy obecnych kosztach produkcji sprzedaż następować będzie z tak wielką stratą, że szykują się bankructwa - podkreślił.
Telus wskazał też na ostatnie rozmowy z mieszkańcami wsi.
- Ci, którzy głosowali na Trzecią Drogę, dziś się tego wstydzą. W wyborach samorządowych Polskie Stronnictwo Ludowe i Polska 2050 dużo stracą. Dziś już wszyscy widzą, że omamieni wyborem środka, oddali głos na Donalda Tuska. Sceny sprzed Sejmu otwierają oczy kolejnym osobom
- mówił poseł Prawa i Sprawiedliwości.