Po godz. 13 Tomasz Sakiewicz wraz z pełnomocnikiem Andrzejem Lwem Mirskim opuścił gmach gdańskiej delegatury Centralnego Biura Antykorupcyjnego. Prezes Telewizji Republika był przesłuchiwany w charakterze świadka. Mimo, że nie mógł mówić o szczegółach przeprowadzonych czynności, przekazał, jakie oświadczenie złożył jeszcze przed przesłuchaniem.
- Zostałem zobowiązany do zachowania tajemnicy śledztwa, ale oświadczenie, które złożyłem na początku, nie dotyczy śledztwa. Skoro zostałem wezwany na przesłuchanie po raz już chyba pięćdziesiąty to oświadczyłem, że jest w Polsce grupa przestępcza. Na jej czele stoi Donald Tusk, kilka ministrów i ludzie, którzy kierują służbami. Zajmują się niszczeniem opozycji, zwalczaniem wolnych mediów - rozpoczął.
Jak przyznał, „ta ogromna liczba wezwań nie jest przypadkowa tylko wynika z procederu zorganizowanej grupy przestępczej, która postanowiła wykorzystać swoją pozycję do tego, by nas zamęczyć wezwaniami”.
- Mogę tylko powiedzieć, że sprawa jest tak niepoważna, że sam fakt, że zaangażowano w to tyle służb, jest niewiarygodny. Nie sądziłem, że może chodzić o taki duperel, który wywołuje zaangażowanie organów ścigania w sprawie czysto merytorycznej, służbowej, o normalnym przebiegu. Zastanawiam się, czego oni mogą szukać
- mówił.
- Myślę, że Warszawa jest zawalona innymi śledztwami przeciwko nam i nie mają kiedy. Stąd wezwano nas do Gdańska - odparł pytany, dlaczego czynności nie przeprowadzono w Warszawie.
- Wygląda na to, że wszystkie podmioty z naszej grupy będą dotykane tego typu śledztwami. Oni szukają czegokolwiek, co może stanowić podstawę do wezwania i przesłuchania. Tu już nawet nie chodzi o to, by wsadzać kogokolwiek do więzienia tylko żeby zajmować czas i uprzykrzać życie
- mówił Sakiewicz.
Dopytywany przez Wojciecha Szymczaka, czy podczas przesłuchania słyszał skandujących klubowiczów Gazety Polskiej, odparł:
"tak, było słychać. Tu nie ma wygłuszonego pomieszczenia. To wywołało duży niepokój służb. Ale też pamiętajcie, że ci młodzi ludzie, którzy tutaj pracują, są też często ofiarami tej sytuacji. Oni chcieliby walczyć z korupcją, chcieliby ścigać przestępców, a muszą przesłuchiwać, bo przecież my jesteśmy, ja jestem tu w roli świadka. Jesteśmy wzywani, oni tracą czas, oni tracą pieniądze. Proszę państwa, dlaczego biegają ludzie z nożami, którzy się wcześniej umawiali na grupach, które czytało dziesiątki albo setki osób? Bo nikt się tym nie zajmował. Bo CBA, ABW, prokuratura zajmuje się nami. I dlaczego terroryści wjeżdżają do Polski, wysadzają tory, a potem normalnie wyjeżdżają? Bo się nikt nimi nie zajmuje. Ponieważ wszystkie służby, ci, którzy zostali, bo ci ludzie młodzi niestety uciekają ze służb, muszą się zajmować nami, muszą się zajmować opozycją, muszą się zajmować mediami. To doprowadziło państwo do autentycznego szaleństwa, do poziomu, w którym to państwo przestało zajmować się czymkolwiek, do czego zostało powołane".