Do zdarzenia doszło latem 2019 roku w Nysie, gdzie dwaj studenci tamtejszej uczelni - Jan K. i Joszko G. - bawili się w jednym z lokali w centrum miasta. W pewnym momencie pozostający pod wpływem alkoholu młodzieńcy zabrali z baru flagę narodową, którą postanowili powiesić w swoim akademiku.
Nieświadomi odpowiedzialności za popełniony czyn, szli ze swym łupem ulicami miasta. Machali nawet ukradzioną flagą, widząc nadjeżdżający radiowóz policyjny, bo sądzili, że funkcjonariusze z aprobatą przyjmą ich patriotyczne zachowanie.
Na komendzie policji, zamiast pochwały, obydwaj studenci usłyszeli zarzut bezprawnego usunięcia flagi narodowej. Ponieważ przyznali się do winy, wyrazili skruchę i zapewniali, że nie zamierzali zniszczyć flagi, a jedynie przenieść ją do akademika, prokurator zażądał dla nich kary ograniczenia wolności w postaci zobowiązania do wykonania prac społecznych.
Sąd uznał, że byłaby to zbyt surowa kara, a podsądni przez sam fakt kontaktu z policją i sądem powinni zrozumieć niestosowność swojego czynu. Postępowanie karne zostało warunkowo umorzone na roczny czas próby, a jednocześnie sąd zobowiązał studentów do powstrzymania się od nadużywania alkoholu. Wyrok nie jest prawomocny.