Szef rządu został zapytany na konferencji prasowej o słowa prezesa PiS Jarosława Kaczyńskiego o ułożeniu stosunków z UE na nowo.
Odpowiadając, Morawiecki postanowił przywołać wypowiedź byłego premiera Leszka Millera, który komentując na antenie TVN24 w spór pomiędzy Warszawą a Brukselą ws. wypłaty środków z KPO stwierdził, że "Polska przypomina wrzeszczącego bachora, którego trzeba wystawić za drzwi i tak zostanie uczynione".
Morawiecki zarzucił Millerowi, że jest "postkomunistą nawykłym do tego, by zgadzać się we wszystkim z Rosją". Z kolei liberałom zarzucił, że są "przyzwyczajeni do zgadzania się ze wszystkim, co mówi Berlin czy Bruksela".
- I dla liberałów, i dla postkomunistów, czyli dla tej bardzo egzotycznej koalicji opozycyjnej mam komunikat: Polska realizuje dzisiaj swój własny interes, nie ogląda się na nikogo, nie będzie reagować na żadne tupanie nogą ze strony brukselskich biurokratów, tylko z godnością realizuje swoją politykę w najlepiej pojętym polskim interesie, do którego należy również reformowanie różnego rodzaju naszych instytucji
- oświadczył Morawiecki.
Zachęcał polityków opozycji do refleksji, że "swoje interesy realizuje się w sposób twardy, jednoznaczny, a nie przytakując temu, co kiedyś mówiła Moskwa, a dzisiaj z Zachodu jakieś większe, potężniejsze układy polityczne próbują nam narzucać".
Zapewnił, że Polska będzie swoje interesy realizowała twardo.
- Jestem przekonany, że będziemy tutaj bardzo skuteczni - stwierdził.
Odpowiadając na inne pytanie, dotyczące "dalszego losu" środków unijnych, szef rządu podkreślił, że "on na pieniądze z UE patrzy jako całość, a interesują go przede wszystkim środki z funduszy strukturalnych, funduszy spójności i na wspólną politykę rolną, bo jest ich pięciokrotnie więcej niż pieniędzy z Krajowego Planu Odbudowy".
- Owszem, one są bardzo potrzebne Polsce w kolejnych latach, aby ten wzrost gospodarczy Polski nadal był oparty o zdrowe, dobre podstawy - tak jak do tej pory. Jestem przekonany, że prędzej czy później te środki do Polski wpłyną
- stwierdził.
Dopytywany, czy Polskę stać na to, aby pieniądze z KPO stracić, premier zapewnił, że "Polska żadnych pieniędzy nie straci".
- To jest kwestia czasu. Musimy wypracować odpowiednie mechanizmy razem z Unią Europejską i mam nadzieję, że Komisja Europejska także to rozumie
- dodał.
- Wszystkie środki unijne na nową perspektywę siedmioletnią to ponad 700 miliardów złotych - podkreślał szef rządu.
- Pewną część istotną, ale zdecydowanie nie najważniejszą, stanowi Krajowy Program Odbudowy - sto, sto kilkadziesiąt miliardów złotych - dodał.
- Patrzę na to jako na całość puli środków, które są na różnego rodzaju projekty infrastrukturalne, na projekty i programy potrzebne, aby Polska się unowocześniała i jestem przekonany, że Polska środki unijne otrzyma, nie ma we mnie tutaj poważniejszych obaw. Co najwyżej będziemy musieli się pewnie trochę pospierać jeszcze z Unią Europejską, jeżeli chodzi o czas otrzymania tych środków
- wskazał.
Premier zapewnił też uwagę, że projekty z KPO już ruszają.
- My już rozpoczynamy projekty z KPO z prefinansowaniem z różnego rodzaju montażu linii finansowo-kredytowych, budżetowych, które przygotowaliśmy zawczasu. Byliśmy po prostu przewidujący. A więc projekty ruszają - mówił premier.
Zadeklarował, że nie ma obawy o zastopowanie tych projektów. - Ponieważ będziemy je prefinansować ze źródeł, które wcześniej przygotowaliśmy - dodał.
Szef rządu poinformował, że polski rząd złoży pierwszy wniosek o środki unijne na jesieni.
- Myślę, że na przełomie października i listopada pójdzie pierwszy wniosek z naszej strony o środki unijne
- powiedział.