Wyszukiwanie

Wpisz co najmniej 3 znaki i wciśnij lupę
Polska

Rosyjski snajper dostał się do UE przez Polskę. Raport służb ujawnia szczegóły

Mimo przeszłości w rosyjskiej armii, wjechał na teren Unii Europejskiej bez przeszkód. Ihor, były żołnierz formacji walczących po stronie Kremla, dotarł do Estonii przez Rosję, Białoruś i... Polskę. Ostatecznie został zatrzymany i wydalony przez estońskie służby, ale jego przypadek pokazuje, że nasza granica jest zupełnie dziurawa.

Sprawę Ihora ujawnił raport Kaitsepolitseiamet (KAPO), czyli Policyjny Urząd Bezpieczeństwa Estonii. Służby nie ujawniają pełnych danych mężczyzny. 

We wrześniu 2025 roku żołnierz wyruszył z domu w Doniecku. Po drodze zatrzymał się w Moskwie, następnie udał się na Białoruś, skąd trafił do Polski. Dalej, już autobusem, dotarł do Estonii, gdzie złożył wniosek o ochronę czasową.

Ihor całe życie spędził na terenach Ukrainy okupowanych przez Rosję. Ukończył Doniecki Uniwersytet Techniczny, który - jak wskazano - szkoli dziś również rezerwistów dla rosyjskich sił powietrznych.

Na cztery dni przed rozpoczęciem pełnoskalowej inwazji Rosji na Ukrainę został zmobilizowany do sił zbrojnych tzw. Donieckiej Republiki Ludowej, będących częścią armii rosyjskiej. Trafił do jednostki S/O 08826 i przeszedł szkolenie snajperskie.

Jednostka, w której służył, brała udział w walkach o Awdijiwkę, Marjinkę i Krasnohoriwkę. Ihor został zwolniony ze służby ze względów zdrowotnych.

W Estonii na wniosek służb bezpieczeństwa KAPO odmówiono mu statusu i wydalono go z kraju. Ponieważ na Ukrainie wszczęto wobec niego postępowanie pod zarzutem zdrady państwa, został przekazany tamtejszym władzom.

To kolejny taki przypadek. W listopadzie 2025 roku Niezalezna.pl ujawniła tożsamość rosyjskiego agenta GRU Jewhenija Iwanowa, który wysadził fragment torów kolejowych w powiecie garwolińskim. Wcześniej był skazany za działania dywersyjne na Ukrainie. Mimo to bez żadnych problemów wjechał do Polski - na własny paszport. 

To nie jest odosobniony przypadek

Zapobieganie jest zawsze łatwiejsze i mniej kosztowne niż radzenie sobie ze skutkami - wynika z raportu estońskich służb. Jak wskazano, wspólną cechą wielu osób dokonujących ataków sabotażowych na terenie Europy jest ich dostęp do terytorium UE. Część z nich przebywa tu na stałe, inni wjechali na podstawie wiz.

Estonia już cofnęła zezwolenia na pobyt kilku osobom ze względów bezpieczeństwa i odesłała je do Rosji. Raport wskazuje, że szczególne obawy budzą osoby, które brały udział po stronie Rosji w wojnie przeciwko Ukrainie. To oni mogą stać się zapleczem rekrutacyjnym dla przyszłych operacji wymierzonych w Europę.

Szacuje się, że blisko 200 tysięcy skazanych zostało wysłanych z rosyjskich więzień na front. Znaczna część z nich brała udział w zbrodniach wojennych i zbrodniach przeciwko ludzkości na Ukrainie. 

Dlatego Estonia rozpoczęła działania, które mają ograniczyć ryzyko - pisze KAPO w raporcie. Chodzi o wpisywanie rosyjskich bojowników na listy osób objętych zakazem wjazdu do strefy Schengen. Władze w Tallinie chcą, by do inicjatywy dołączyły kolejne państwa Unii Europejskiej. 

TU PEŁEN RAPORT KAPO

Źródło: niezalezna.pl

Wesprzyj niezależne media

Ten materiał powstał dzięki wsparciu Czytelników. Pomóż nam pisać dalej