Akcję protestacyjną zorganizowała OZZ Inicjatywa Pracownicza. W proteście wzięło udział kilkadziesiąt osób. Manifestujący chodzili po przejściu dla pieszych przy wjeździe do jednego z magazynów, uniemożliwiając tym samym wjazd ciężarówek.
– napisali w zapowiedzi wydarzenia organizatorzy protestu.
Związki zawodowe Amazon przeprowadziły sondę, w której udział wzięło 1788 pracowników. 70 proc. z nich odpowiedziało, że "chce więcej", w tym 40 proc. zadeklarowało udział w protestach o wyższe premie. 15 grudnia ogłoszono więc "Dniem akcji pracowników".
Protestujący domagają się m.in. 2000 zł dla każdego szeregowego pracownika Amazon. "Jesteśmy kluczowymi pracownikami, dostarczającymi w pandemii niezbędne produkty głównie do Europy Zachodniej. Co dostajemy w zamian? Firma dorobiła się na nas fortuny i po raz kolejny jesteśmy traktowani jak tania siła robocza. Zarabiamy znacznie mniej, a ceny w innych krajach są niewiele niższe. Żywność jest w Polsce o 30 proc. tańsza niż w Niemczech i tylko o 25 proc. tańsza niż w Hiszpanii. Żyje nam się źle, a powodem są takie firmy jak Amazon, który nie płaci nam tyle, ile nasza praca jest warta" – czytamy w uzasadnieniu protestu.
Dariusz Rajski z Komendy Miejskiej Policji we Wrocławiu potwierdził, że protest rozpoczął się wczesnym rankiem. "Blokowany był wjazd do jednego z magazynów w centrum dystrybucyjnym. Ważne było to, że nie była blokowana żadna istotna droga, tylko dojazd. Natomiast z czasem policjanci zauważyli, że coraz więcej samochodów ciężarowych, nie mogąc się dostać na teren centrum dystrybucyjnego, utworzyło zator, który zaczął sięgać autostrady A4, co już rodziło niebezpieczeństwo" – wyjaśnił.
Dodał, że po godz. 10 policjantom udało się przekonać manifestujących, aby zakończyli protest.