W środę Naczelny Sąd Administracyjny oddalił skargi kasacyjne KPRM od wyroków WSA, który uchylił cofnięcie poświadczenia bezpieczeństwa dla obecnego szefa BBN prof. Sławomira Cenckiewicza. Swoją decyzją sąd zakończył sądową batalię, a rozstrzygnięciem potwierdził, że prof. Sławomir Cenckiewicz posiada dostęp do informacji niejawnych.
- To dzień, na który czekaliśmy, w którym zakończyliśmy prawomocnie postępowanie dotyczące odzyskania przez pana profesora w sposób niebudzący wątpliwości poświadczeń bezpieczeństwa, cofniętych przez SKW, dających dostępy do informacji niejawnych krajowych i zagranicznych. Dzisiejszy dzień kończy to w sposób definitywny. Jeśli chodzi o postepowanie sądowo-administracyjne, wyrok NSA dzisiaj wydany jest prawomocny, nie przysługuje od niego żaden środek zaskarżenia - powiedziała dzisiaj w TV Republika mec. ppłk Alicja Kurek, pełnomocnik Sławomira Cenckiewicza, była oficer służb specjalnych.
"Stoi za tym Stróżyk"
Szef BBN na antenie stacji stwierdził wprost, że "próbowano zniszczyć mu życie, organizując całą kampanię medialną".
Organizowało to państwo wraz z zaprzyjaźnionymi chuliganami medialnymi, przekazując informacje wrażliwe, pochodzące z postępowania kontrolnego SKW, próbowano po prostu z jednej strony zniszczyć mi życie, z drugiej - wykluczyć z życia publicznego, paraliżując w zasadzie w ciągu ostatnich 8 miesięcy BBN i pośrednio urząd prezydenta RP. Musi pojawić się pytanie, kto za tym wszystkim stoi, jak to mówił Jaruzelski. Na to pytanie nie obraziłby się pewnie Jarosław Stróżyk, bo on w czasach Jaruzelskiego wstępował do Ludowego Wojska Polskiego w 1987. Nie ulega wątpliwości dla mnie, że organizatorem tego, nawet w sposób bezpośredni, związany z bezprawnym cofnięciem mi poświadczenia bezpieczeństwa w lipcu 2024 jest szef SKW, Jarosław Stróżyk
- powiedział prof. Cenckiewicz.
Ocenił, że skoro dwie instancje sądowe uznały działania Stróżyka za bezprawne, to szef SKW powinien podać się do dymisji. Szef BBN dodał jednak, że nie wierzy w taki scenariusz.
Zaapelowałem do tego, który ukrywa się w całej tej sprawie, szefa MON, Władysława Kosiniaka-Kamysza, który nadzoruje SKW, niech wreszcie uporządkuje te sprawy i pozbędzie się tego człowieka, który zrobił pośmiewisko z SKW, wikłając tę służbę w konflikt polityczny, nie tylko w mojej sprawie, to duży, wielowątkowy temat
- wskazał.
"Sprawa nie może być inaczej interpretowana"
Przyznał, że proces obrzydzania jego osoby "zintensyfikował się po objęciu kierownictwa BBN", a "apogeum nastąpiło w grudniu 2025 r. i artykuł chuligana dziennikarskiego, który opublikował dane wrażliwe dotyczące pomocy medycznej, jakiej mi udzielono".
Mec. Alicja Kurek przyznała, że "sprawy te będą ocenione, złożone zostało w tej sprawie zawiadomienie do prokuratury, i prokuratura regionalna wszczęła śledztwo i jest ono w toku"
Zarówno zostało wszczęte śledztwo, jak również minister poinformował, że zostało złożone powództwo o naruszenie dóbr osobistych i w tej sprawie sąd wydał stosowne postanowienie zabezpieczające. Został skierowany też prywatny akt oskarżenia. Ten obszar, liczymy że zostanie rozstrzygnięty zgodnie z prawem, nie można zakładać niczego innego
- dodała pełnomocnik.
Mec. Kurek wskazała, że sąd administracyjny, "oceniając wprost decyzję premiera oraz SKW wskazał jasno, że w tym postepowaniu doszło do naruszenia przepisów prawa materialnego, które nie budziło wątpliwości w świetle zgromadzonego w sprawie materiału dowodowego".
- Co oznacza, że w tej sprawie nie da się i nie można zrobić, Ja jako prawnik z wieloletnim doświadczeniem w administracji różnego rodzaju, uważam, że ta sprawa nie może być inaczej interpretowana, ale jak widzimy, słyszymy - próby takie są podejmowane, ale my też będziemy robić swoje - dodała.