Po wizycie w Stanach Zjednoczonych, prezydent Andrzej Duda złożył wizytę w Kwaterze Głównej NATO w Brukseli. Na briefingu prasowym z sekretarzem Jensem Stoltenbergiem mówił:
"trzy pokolenia Polaków czekało na ten ważny moment, jaki nastąpił 25 lat temu. Pokolenie moich dziadków, którzy walczyli przeciwko dwóm totalitaryzmom, pokolenie moich rodziców, którzy za żelazną kurtyną walczyli o odzyskanie pełni suwerenności. I wreszcie mojego pokolenia, dzieci Solidarności, kiedy w 1989 roku odzyskiwaliśmy wolność. Kiedy wstępowaliśmy do NATO, miałem 27 lat. Byłem ukształtowanym człowiekiem i doskonale to pamiętam. To były przełomowe momenty, które postawiły nas na powrót wśród państw wolnego Zachodu. Zawsze do niego należeliśmy, ale polityka nas od niego oddzieliła. Wróciliśmy na przełomie XX i XXI wieku".
Wskazał, że dziś "kilkanaście tysięcy żołnierzy, sił Sojuszu jest w tej chwili w naszym kraju". - Polska jest ważną częścią Sojuszu na wschodniej flance, ważnym gwarantem bezpieczeństwa krajów w naszym regionie. Nie tylko otrzymujemy bezpieczeństwo, ale też je niesiemy. Robiliśmy to od samego początku, jako wiarygodny członek Sojuszu, ramię w ramię stając w Iraku i w Afganistanie z armią w szczególności Stanów Zjednoczonych - mówił dalej.
Prezydent podkreślił, że "dziś strzeżemy bezpieczeństwa Przesmyku Suwalskiego, a więc jedynej lądowej drogi dostępu do państw bałtyckich, państw NATO". - Dzisiaj strzeżemy wschodniej granicy Sojuszu z pełną odpowiedzialnością. Dziś także umożliwiamy państwom NATO wspieranie walczącej z rosyjską agresją Ukrainy, także poprzez nasze terytorium - wymieniał.