Prezydent podczas wystąpienia na Radzie Gabinetowej zwrócił uwagę na problem finansów publicznych, który będzie pierwszym tematem obrad głowy państwa z rządem.
- Cieszę się, że jest tu minister finansów Andrzej Domański, myślę, że kiedyś będziemy na tej samej stronie z panem ministrem w podręcznikach o kampaniach wyborczych. Pan minister Domański uruchomił proces obywatelskiego zaangażowania tylu Polaków, którzy sprawili, ze mogłem prowadzić moją kampanię wyborczą, której nie mogłem prowadzić w związku z środkami finansowymi które nie zostały - wbrew prawu - przewidziane na moją kampanię. To sprawiło, ze miliony Polek i Polaków sfinansowało moją kampanię, za co mam okazję podziękować
- stwierdził prezydent RP.
- Przyznam, że jestem bardzo zaniepokojony w tym, co widzę w danych z budżetu w tym roku. To jest moje pytanie do premiera i ministra, czy te liczby, wokół których się poruszamy, są tymi, które można uznać za obiektywne. Gdy czyta się, że mamy 150 mld zł deficytu, to dla mnie jako prezydenta RP to jasny sygnał alarmowy, że coś jest nie tak. Najbardziej alarmujące są problemy z dochodami z podatków i wielomiliardowe dziury w dochodach z VAT, CIT i akcyzy. Dla mnie Rada Gabinetowa jest momentem, że uznamy funkcjonująca statystkę za obiektywną - dodał Karol Nawrocki.
Zwrócił się z prośbą o wyjaśnienia ze strony rządu.
- Po męsku, po ludzku, chciałbym wiedzieć, co przez 18 miesięcy udało się zrobić polskiemu rządowi, abyśmy nie mieli tak dużych problemów z finansami publicznymi. To, gdybyśmy porzucili naszą miłość do historii, pomogłoby mówić na Radzie Gabinetowej o przyszłości, o rzeczywistym stanie finansów publicznych w Polsce
- podkreślił prezydent Nawrocki.
Zapowiedział także, że nie poprze pomysłów podniesienia podatków.
Może rząd potrzebuje wsparcia?
- Zawsze jest tak, że ofiarą trudnej sytuacji finansowej państwa są inwestycje rozwojowe. Obawiam się, że taki kierunek przyjmie rząd. W półtora roku projekt CPK, to drugi złapał półtora roku opóźnienia, mimo że bardzo okrojony jest zakres CPK. Jeszcze dłuższe opóźnienia są z budową elektrowni jądrowej, jeśli tak nie jest - to oczywiście liczę, że to zostanie podczas tego spotkania poruszone - mówił prezydent.
- Uznaję, że polski nie stać na kolejne stracone miesiące. Mówię to jako praktyk zarządzania, być może premier, być może rząd potrzebujecie jakiegoś wsparcia w projektach, które są po prostu ważne dla Polaków - CPK, polskie elektrownie atomowe nie są kwestią ani jednej kadencji prezydenta, ani dwóch kadencji, ani kadencji premiera Donalda Tuska. To są kwestie narodowe, gdy trwać będą, gdy nas już nie będzie. Ne będzie nas w życiu politycznym, a może nie będzie nas także na ziemi - musimy myśleć w kategoriach narodowych, a nie jednego czy drugiego prezydenta czy rządu
- dodał.
Prezydent wyraził oczekiwanie, że rząd i większość parlamentarna zajmie się prezydenckim projektem o CPK, który ma "społeczny mandat".
- To nie jest projekt polityczny, a łączy środowiska polityczne, jest ważny dla Polek i Polaków i ta kwestia mnie bardzo interesuje - ocenił.
Koniec polskiego rolnictwa
Trzecim punktem obrad Rady Gabinetowej jest umowa UE-Mercosur.
- Tutaj nie stać na klasyczne rozdwojenie jaźni. Zakładam, że na tej sali wszyscy widzimy zagrożenia płynące z tej umowy - wskazał prezydent Nawrocki.
Prezydent nazwał tę umowę „końcem polskiego rynku drobiu, wołowiny, produkcji zbóż”. Powołał się m.in. na uchwałę Sejmu z 25 lipca br., która - jak powiedział Nawrocki - mówi, że rzeczywiście ta umowa jest rodzajem zagrożenia dla polskiego rolnictwa.
- Chciałbym zachęcić pana premiera i wszystkich państwa ministrów, i zadeklarować, że jestem gotowy do budowania mniejszości blokującej w Radzie Unii Europejskiej, aby powstrzymać umowę Unii Europejskiej z państwami Mercosur
- oświadczył prezydent.