Szef rządu w swoim cotygodniowym podcaście odniósł się m.in. do sprawy śmierci 8-letniego Kamila z Częstochowy.
"Kiedy o niej myślę i mówię, o jej okrucieństwie bestialstwie, słowa grzęzną mi w gardle, ale tego dramatu nie można przemilczeć"
- powiedział dodając, że pewnie tak jak u większości ludzi, wzbiera u niego gniew na ludzi, którzy zgotowali taki los bezbronnemu dziecku.
Szef rządu zwrócił uwagę, że "największa tragedia nie wydarzyła się na początku tego tygodnia, gdy Kamilek odszedł". "Nie chodzi wyłącznie o fizyczny ból, ale o ten okropny strach i poczucie beznadziei, w którym przeżył ostatnie miesiące życia. Jak musi czuć się ośmioletnie dziecko, dla którego dom to nie ciepło i bezpieczeństwo, ale śmiertelne zagrożenie. Jak musi się czuć nie mogąc znaleźć ochrony u nikogo, dla którego nie ma ucieczki, bo kiedy szuka jej poza domem ciągle jest do niego odsyłany" - dodał.
Mateusz Morawiecki wskazał, że w związku z tą tragedią w jego głowie kłębią się myśli i pytania m.in. jak mogło dojść do takiej sytuacji? "Jak mogliśmy na to pozwolić? Czy tej tragedii można było uniknąć? Kto zawiódł? Jak wiele osób zawiodło? W tej chwili nie potrafię myśleć o tym inaczej niż tak, że zawiedliśmy wszyscy jako społeczeństwo i wszyscy jako społeczeństwo musimy się zmienić. Nie jutro nie od poniedziałku, ale od teraz" - powiedział.
Szef rządu stwierdził, że to co po tej tragedii musi w nas pozostać, "to mocne przekonanie, że jako świadek na pewno zareaguję". "Potwory niestety żyją pośród nas, ale to od nas zależy, czy pozwolimy im działać. Nie ma przy tym znaczenia, czy pracujemy w sądzie, policji, szkole, opiece społecznej, czy jesteśmy po prostu sąsiadami, albo przechodniami. Nigdzie i nigdy nie powinniśmy przyzwalać na obojętność, obojętność wobec ludzkiej krzywdy" - podsumował.
Maltretowany przez ojczyma 8-letni Kamil z Częstochowy zmarł w poniedziałek w Górnośląskim Centrum Zdrowia Dziecka w Katowicach (GCZD), w którym był leczony od ponad miesiąca. Chłopiec do szpitala trafił 3 kwietnia z ciężkimi obrażeniami. Został tam przetransportowany śmigłowcem po interwencji policji, którą wezwał biologiczny ojciec dziecka. Lekarze z GCZD 5 kwietnia informowali o rozległych oparzeniach chłopca: głowy, tułowia oraz kończyn i złamaniach kończyn.
Śledztwo w sprawie śmierci Kamila prowadzi Prokuratura Okręgowa w Częstochowie. Jak w poniedziałek informowali śledczy, po uzyskaniu wstępnych wyników sekcji zwłok będą podejmowane decyzje dotyczące zmiany zarzutów przedstawionych podejrzanym w sprawie ojczymowi Kamila Dawidowi B. i matce chłopca Magdalenie B.
Zastępca prokuratora generalnego Krzysztof Sierak poinformował w środę, że ustalenia i wnioski po sekcji zwłok jednoznacznie pozwalają na zmianę zarzutów podejrzanym - wobec ojczyma na zarzut zabójstwa ze szczególnym okrucieństwem, a wobec matki dziecka rozważany jest zarzut o pomocnictwo do zabójstwa.