Podczas dzisiejszego oświadczenia dla mediów, prezydent Andrzej Duda powiedział, że kwestia wpływów rosyjskich w Europie powinna być wyjaśniana na poziomie europejskim. Poinformował, że zwrócił się do premiera Mateusza Morawieckiego, żeby postawił tę sprawę na Radzie Europejskiej.
- W moim przekonaniu taka komisja, tego typu siało powinno powstać na poziomie europejskim po to, by zostały zbadane rosyjskie wpływy także w instytucjach europejskich
- powiedział prezydent.
Mówił, że chciałby, aby komisja "została wspólną decyzją państw członkowskich powołana i aby ona rozpatrywała w skali europejskiej - to znaczy zarówno instytucje europejskie, jak też z możliwością badania tego wobec poszczególnych państw, kwestię rosyjskich wpływów, rosyjskich lobbingów, rosyjskich pieniędzy, które wędrowały do różnego rodzaju instytucji europejskich, które finansowały różnego rodzaju projekty, w jaki sposób to finansowanie się odbywało, gdzie te pieniądze są".
Pytany o tę wypowiedź prezydenta, premier Mateusz Morawiecki powiedział podczas konferencji prasowej, że "nie ma Rady Europejskiej, podczas której nie podnosiłbym tego wątku".
- Tłumaczę, jak niebezpieczna jest ruska propaganda, jak groźny jest Kreml w sączeniu fake newsów, wpływaniu na wybory. Pomysł, aby zacząć to weryfikować w sposób pełny jest pomysłem właściwym. Myślę, że znajdzie się tam wystarczająco dużo chętnych, którzy ten pomysł poprą. Będę mocno mówił o tym, by zbadać wspływy rosyjskiej w ramach specjalnej komisji. Widać wyraźnie, że gdy uderzy się w stół, to jakieś nożyce się odezwą. Wystarczy, gdy Tusk powie, o czym rozmawiał z Putinem na molo w Sopocie, w samolocie, w sytuacjach, gdzie nie było to rejestrowane - mówił.
- Jestem w kontakcie z prezydentem, rozmawialiśmy o tym, na poziomie Rady Europejskiej będę działał tak, jak wspomniałem. Mam nadzieję, że wreszcie państwa członkowskie postawią tamę ruskiej propagandzie
– dodał.