Województwo śląskie: „Lecznice wciąż nie otrzymały pieniędzy za nadwykonania za II kwartał” – alarmuje RrynekZdrowia.pl. Województwo pomorskie: „Z powodu wyczerpania rocznych limitów finansowania przez Narodowy Fundusz Zdrowia część planowych zabiegów w szpitalach województwa pomorskiego zostanie przełożona na 2026 rok” – czytamy na PolitykaZdrowotna.com. Łódź: „Szpital wstrzymał przyjęcia chorych, skierowanych na chemioterapię. Powodem brak pieniędzy” – informuje nawet lokalna neo-TVP. Pod koniec września Filip Nowak, prezes Narodowego Funduszu Zdrowia, wyznał z rozbrajającą szczerością, że jego instytucja „nie jest w stanie zapłacić szpitalom za tzw. nadwykonania za II kwartał we wszystkich województwach”.
Różdżka Leszczyny
Potrzebna jest dotacja budżetowa, więc skala problemu jest ogromna, zwłaszcza że w październiku szacowano medyczną dziurę budżetową na kwotę aż 14 mld zł. – Izabela Leszczyna zostawiła rekordową dziurę budżetową w Narodowym Funduszu Zdrowia i po prostu nie ma pieniędzy na leczenie pacjentów – mówi „Gazecie Polskiej" Janusz Cieszyński, poseł PiS, członek sejmowej komisji zdrowia. – Rząd nie był w stanie zapanować nad budżetem, Polska wydaje na zdrowie najmniej środków w stosunku do PKB w całej Unii Europejskiej, co teraz widać w dramatach pacjentów, gdy brakuje nawet na zabiegi dla wymagających pilnego leczenia – komentuje polityk. Cieszyński przytacza jeszcze jeden ciekawy wskaźnik. – Pomiędzy rokiem 2015 a 2023 udział prywatnych wydatków Polaków na ochronę zdrowia spadł z 30 do 22,5 proc., to znaczy Polakom w większym stopniu wystarczały możliwości NFZ – opowiada Cieszyński. Jego zdaniem teraz trend szybko się odwróci i Polacy znów ruszą do prywatnych placówek, by ratować swoje życia i zdrowie. Poseł przewiduje, że do końca roku dojdzie do faktycznego bankructwa systemu ochrony zdrowia i jeśli rząd nie znajdzie kilkunastu miliardów złotych, to czeka nas prawdziwy dramat – zwłaszcza że przewidywana dziura budżetowa NFZ na przyszły rok, przy tych wydatkach, będzie jeszcze wyższa. Infantylna figura retoryczna minister Izabeli Leszczyny o czarodziejskiej różdżce, która rozwiąże problemy służby zdrowia, może budzić nie śmiech, tylko autentyczny gniew.
Zadłużone szpitale
Liczby w skali makro nie mówią nam wszystkiego. Łukasz Grabowski, radny województwa wielkopolskiego, zapytał marszałka województwa o stan finansowych poszczególnych jednostek. Przerażają tutaj i wartości niezapłaconych wykonań, i charakter świadczeń, na które nie ma pieniędzy. Wielkopolskie Centrum Pulmonologii i Torakochirurgii (leczenie wad wrodzonych) czeka na ponad 22 mln zł z NFZ za przeprowadzone do 15 października zabiegi. Pacjentami są tutaj osoby chore na raka, także te wymagające szybkich zabiegów, na które państwo polskie nie ma pieniędzy.
Prawie 23 mln zł nie dostało Wielkopolskie Centrum Onkologii, które potrzebuje finansować podstawowe świadczenia, ale też realizować chemioterapię czy konieczne programy lekowe. W Poznaniu Specjalistyczny Zespół Opieki Zdrowotnej nad Matką i Dzieckiem wykonał na kwotę 19,5 mln zł świadczenia ratujące życie i zdrowie oraz zabiegi planowe, a NFZ nie ma jak wypłacić tych środków. Do końca roku zostały więc jeszcze dwa miesiące, a polskie szpitale czekają na środki należne im za zabiegi sprzed kilku miesięcy.
Mniejsze zadłużenie nie oznacza mniejszej dramaturgii, zwłaszcza gdy chodzi o placówki pomagające w zdrowiu psychicznym. Wojewódzki Szpital dla Nerwowo i Psychicznie Chorych „Dziekanka" jest prawie 7 mln zł na minusie, Wojewódzki Zakład Opieki Psychiatrycznej – „tylko" milion. Problemy mają Wielkopolskie Centrum Neuropsychiatryczne w Kościanie (prawie 6 mln zł) oraz Wojewódzki Ośrodek Terapii Uzależnień i Współuzależnienia w Charcicach (ponad 80 tys. zł).
Obłuda na zdrowiu Polaków
A przecież wspomniane powyżej problemy onkologiczne i psychiczne były oczkiem w głowie obecnych rządzących, gdy byli jeszcze w opozycji. Władysław Kosiniak-Kamysz nawoływał w kampanii wyborczej, by przeznaczyć „Dwa miliardy złotych na onkologię zamiast na propagandę". Po przejęciu władzy koalicja szybko zapisała w budżecie 3 mld zł na media publiczne, a na onkologię faktycznie tych kwot brakuje.
Podobnie miało być ze zdrowiem psychicznym, nad którym z taką troską pochylali się mainstreamowi dziennikarze, gdy u władzy była Zjednoczona Prawica. „Wzrost liczby samobójstw, opłakana sytuacja szpitali. Stała presja na rząd w sprawie psychiatrii dziecięcej jest konieczna” – grzmiał Onet, atakując konserwatywny rząd. Gdy dziś brakuje pieniędzy na leczenie osób uzależnionych czy osób z depresją, już takiej determinacji do pomocy potrzebującym nie ma. – Należało już dawno albo dosypać pieniędzy, albo zreformować system, ale przez blisko dwa lata minister Izabela Leszczyna nie zrobiła ani jednego, ani drugiego – opowiada dalej poseł Cieszyński. I faktycznie, choć brak pieniędzy w NFZ to już prawdziwa katastrofa, to i sam system stwarza pole do nadużyć i niegospodarności.
Nici z reformy
Częstochowska Solidarność oraz radni miasta i sejmiku zwrócili się do marszałka województwa ze sprawą Szpitala Specjalistycznego im. Najświętszej Marii Panny. „Zobowiązania wymagalne Szpitala sięgnęły już ok. 170 milionów, a obsługa zadłużenia pochłania około 90 tys. zł dziennie” – czytamy w liście do marszałka Wojciecha Saługi. Reakcją władz szpitala miała być... redukcja łóżek i personelu. Dyrekcja ma też planować przekazanie konsultacji psychiatrycznych w ręce prywatnego podmiotu, co zwiastuje raczkującą prywatyzację służby zdrowia. Podobnie też nieprzedłużenie umów kilkudziesięciu salowym stawia pod znakiem zapytania stan higieny (!) w szpitalu.
Opozycja szuka więc nie tylko braków finansowych, ale też dziwnych sposobów na oszczędności (kosztem pacjentów) lub też rozrzutności w innych dziedzinach. Radny Grabowski z Wielkopolski uzyskał od marszałka województwa informacje o miesięcznych zarobkach niektórych lekarzy, których wynagrodzenie brutto przekroczyło... ćwierć miliona złotych. Podkreślmy: w sytuacji totalnej zapaści zdrowia w kraju są lekarze, którzy zarabiają 250 tys. zł miesięcznie. Pensje kilku takich lekarzy z całego roku uratowałyby niejeden wielki wojewódzki szpital, a co za tym idzie – życie i zdrowie pacjentów. Nikt jednak nie panuje ani nad budżetem, ani nad wydatkowaniem tych pieniędzy, które były do dyspozycji.
Diagnoza za darmo
Choć media w kraju podają szereg informacji o dramatycznej sytuacji poszczególnych placówek, to mainstream unika poważnej politycznej diagnozy.
Pisze się o faktach, a unika wniosków i analiz, zwłaszcza wskazania nieprawidłowości w zarządzaniu budżetem na służbę zdrowia, za podanymi faktami nie idą żadne konsekwencje. W zdrowej demokracji gniew pacjentów mógłby być skierowany tylko w cynicznie uśmiechniętych ministrów i samego premiera, którzy w oficjalnej propagandzie zapewniają o pasmie sukcesów, a w rzeczywistości nie potrafią zapewnić pieniędzy na leczenie.
A przecież ta diagnoza nic nie kosztuje – przejrzeć obietnice koalicjantów dotyczące służby zdrowia i wskazać, jak bardzo kłamali. Bo gdy dziś likwiduje się szpitalne łóżka i zwalnia personel, w „100 konkretach” Tuska czytamy o „stworzeniu Powiatowych Centrów Zdrowia, zapewniających powszechny i równy dostęp do diagnostyki, leczenia ambulatoryjnego i świadczeń specjalistycznych”. Nie da się jednak uzdrowić NFZ, gdy nie informuje się o genezie całej choroby, czyli fatalnym zarządzaniu finansami publicznymi. Propaganda może udawać, że w kraju dzieje się dobrze, ale chory nie może w życiu codziennym udawać, że jest zdrowy. Pozostaje więc albo zmienić rząd, albo nie chorować.
#GazetaPolska UJAWNIA: Narkotyki, trup i akta żołnierzy. Tajemnicza bezczynność #SKW
— Gazeta Polska - w każdą środę (@GPtygodnik) November 14, 2025
Czytaj ➡️ https://t.co/QS1ilhw4As
Prenumeruj ➡️ https://t.co/P6zoug9c6E pic.twitter.com/N4uHaaynnV