Z szacunków strażaków wynika, że spaliło się ok. 5 hektarów lasu. Ogień objął głównie teren, przez który latem 2017 roku przeszła potężna nawałnica. Wówczas powalonych zostało bardzo dużo drzew. Nie wszystkie zniszczenia zostały jeszcze usunięte. Niedzielny pożar częściowo objął też młode drzewa.
"Trwa dogaszanie. Sytuacja jest już opanowana, chociaż prowadzimy akcję w trudnym terenie. Musieliśmy dokonać m.in. zrzutów wody z samolotów. Nasze działania potrwają zapewne jeszcze ok. 2-3 godzin"
- powiedział kpt. Walkowiak.
W akcji gaśniczej bierze udział 18 zastępów strażaków.
"Wstępną przyczyną pożaru jest podpalenie. Gdy pierwsze zastępy przyjechały na miejsce, było kilka zarzewi ognia, co świadczy właśnie o podpaleniu" - podkreślił kpt. Walkowiak.
Okoliczności pożaru wyjaśni najprawdopodobniej prokuratorskie śledztwo.