Wyszukiwanie

Wpisz co najmniej 3 znaki i wciśnij lupę
Polska

Policja w domu szefa Marszu Niepodległości. Anonim i fałszywy donos

W domu Bartosza Malewskiego zjawiła się policja - przekazał adwokat. „W moim mieszkaniu pojawiło się siedmiu funkcjonariuszy Policji. Mieli kuloodporne kamizelki, tarcze, a dwóch z nich trzymało już w dłoniach broń palną” - zrelacjonował na X prezes Stowarzyszenia Marsz Niepodległości.

Funkcjonariusze weszli do Malewskiego w sobotę. Mecenas opisał zajście na X.

„W sobotę, 24 października 2026 r., około południa, padłem ofiarą przestępstw podobnych do tych, których wcześniej doświadczyli dziennikarze, publicyści i inni uczestnicy życia publicznego” - przypomniał.

Przyznał, że całość trwała około półtorej godziny: „w moim mieszkaniu pojawiło się siedmiu funkcjonariuszy Policji. Mieli kuloodporne kamizelki, tarcze, a dwóch z nich trzymało już w dłoniach broń palną. Usłyszałem głośne, mocne walenie w drzwi mieszkania i wezwanie: "Policja, otwierać!". Otworzyłem. Na ich polecenie wyszedłem na klatkę schodową z rękoma za karkiem. Policjanci sprawdzili mieszkanie, a po wykluczeniu zagrożenia i wyjaśnieniu sytuacji zakończyli interwencję”.

Interwencja to pokłosie zgłoszenia, jakie otrzymała policja. Ktoś anonimowo przekazał, że Malewski pozbawił życia bliską mu osobę.

„Zgłoszenie było oczywiście całkowicie fałszywe. Ktoś posłużył się funkcjonariuszami jak narzędziem i doprowadził do wysłania uzbrojonego oddziału pod drzwi niewinnego człowieka. Teraz wyjaśnienia wymaga przede wszystkim to, kto świadomie wprowadził ich w błąd i w jakim celu. Hipotez jest kilka” - wskazał.

Jako jedną z nich określa reprezentowanie pana Piotra. „W związku z tym w ostatnich dniach byłem wystawiony na większą ekspozycję medialną. Dzień przed interwencją Policji w moim mieszkaniu, do opinii publicznej trafiła informacja o złożeniu zażalenia na zatrzymanie Pana Piotra. Czy to fałszywe zawiadomienie jest zemstą lub co najmniej próbą wywarcia presji?” – zapytał Malewski.

Jako inny z powodów wymienił zbliżający się Marsz Niepodległości.

„Nie bez znaczenia pozostaje fakt, że zdarzenie miało miejsce na 18 dni przed Marszem Niepodległości. To okres intensywnych przygotowań, obejmujących koordynację pracy organizatorów i wolontariuszy oraz zabezpieczenie wydarzenia. W poprzednich latach również otrzymywałem już groźby związane z organizacją Marszu Niepodległości. Tak było w 2024 roku, tak było w 2025 roku, tak było również w czerwcu 2025 roku. Żadna z nich nie została spełniona. Każdą dokumentowałem i o każdej informowałem właściwe organy ścigania. Takie zawiadomienia mogą służyć destabilizacji naszych przygotowań do Marszu Niepodległości i wprowadzeniu ogólnego chaosu - wszak zamiast skupiać się na Marszu Niepodległości, muszę dziś poświęcać czas na zupełnie inne kwestie”

- czytamy.

Zdaniem Malewskiego, „trzeba brać pod uwagę także możliwość prowokacji rosyjskich lub białoruskich służb, obliczonej na destabilizowanie państwa, pogłębianie podziałów i podważanie zaufania do polskiej policji”.

Zapewnił na koniec, że „niezależnie od tego zdarzenia Marsz Niepodległości odbędzie się 11 listopada w Warszawie”.

Źródło: niezalezna.pl, X

AKTUALNE PETYCJE

NAJNOWSZE Polska