Wyszukiwanie

Wpisz co najmniej 3 znaki i wciśnij lupę
Polska

Pingpongiści z Białegostoku idą jak burza

Gra bez żadnej presji, zbalansowany skład i dobra atmosfera w zespole - tak wygląda recepta na wyniki w superlidze tenisistów stołowych Dojlid Białystok. Po sześciu kolejkach zajmują czwarte miejsce, w niedzielę pokonali u siebie wicemistrza Polski Dartom Bogorię Grodzisk Mazowiecki.

Autor:

Dojlidy rozegrały dotąd w tym sezonie Lotto Superligi pięć spotkań, odnosząc cztery zwycięstwa.

"Mamy proste metody, można powiedzieć - styl amerykański zaczerpnięty z NBA. Gramy bez żadnej presji, bez żadnej spiny. Oprócz tego że zawodnicy podchodzą do sprawy bardzo profesjonalnie, że bardzo ciężko trenują, to przy tym świetnie się bawią"

- powiedział menadżer Dojlid Piotr Anchim.

Przyznał, że kluczem jest dobór zawodników. W tym sezonie trzon drużyny to doświadczony 37-letni grający trener Wang Zeng Yi oraz dwaj młodzi, ale również już ograni tenisiści, 22-letni Białorusin Aliaksandr Chanin i o rok młodszy Chińczyk Yongyin Li. Anchim ocenia, że forma "Wandżiego" jest bardzo wysoka, podał przykład zwycięstwa w meczu z Bogorią z doświadczonym Grekiem Panagiotisem Gionisem. Kilka dni wcześniej Wang Zeng Yi pokonał w lidze mistrza kraju Jakuba Dyjasa, choć akurat mecz z Dekorglassem Działdowo Dojlidy przegrały.

Anchim uważa, że choć w pierwszych kolejkach jego zespół grał z najpoważniejszymi kandydatami do najwyższych lokat, to najcięższe mecze są jeszcze przed Dojlidami. "Bo będziemy grali z tymi - teoretycznie - słabszymi drużynami i tam się będzie trzeba maksymalnie skoncentrować i - broń Boże - przeciwnika nie zlekceważyć" - dodał. Zaznaczył jednak, że zawodnicy są tego świadomi.

W Dojlidach nie ma na razie problemów związanych z koronawirusem. Wszyscy gracze są na miejscu. Jak zaznaczył Anchim, Chińczyk Yongyin Li od ponad roku mieszka w Polsce i nie wyjeżdża do swego kraju. "Widać, że jest mu ciężko, że tęskni za domem bo tu jest praktycznie sam, dodatkowo boi się koronawirusa, więc unika ludzi jak ognia. Ale jednocześnie podkreśla: ja was nie opuszczę, nie zostawię, dla mnie liczy się drużyna" - dodał menadżer białostockiego zespołu. Również na miejscu jest Białorusin Chanin.

Oni są tak zdeterminowani na wynik, że ich nie trzeba "nakręcać". Zdajemy sobie sprawę, że jest coś takiego jak syndrom najedzonego kota. Czyli, że zagrali trzy dobre mecze z faworytami i teraz już jakby się najedli. Absolutnie nie, oni cały czas mają apetyt na zwycięstwa i są to prawdziwi sportowcy

- zapewnił. Powtórzył, że wszyscy gracze utożsamiają się z klubem, co dodatkowo buduje atmosferę.

Autor:

Źródło: niezalezna.pl, PAP

Wesprzyj niezależne media

Ten materiał powstał dzięki wsparciu Czytelników. Pomóż nam pisać dalej

AKTUALNE PETYCJE

NAJNOWSZE Polska