Wyszukiwanie

Wpisz co najmniej 3 znaki i wciśnij lupę
Polska

Pat prawny w Zoo Łączna: pełnomocnik zwierzyńca wycofuje się z działań, burmistrz bez informacji

Pełnomocnik Zoo Łączna, dr inż. Marta Zając - Ossowska, w piątek ogłosiła swoją rezygnację z pełnionej funkcji. - Nie mogę przyjmować odpowiedzialności za obszary, w których nie mam jasno określonych kompetencji i formalnego umocowania do podejmowania decyzji - przekazała była dyrektor wrocławskiego zoo. Rezygnacja nastąpiła po tym, gdy podczas konferencji prasowej Prokuratury Okręgowej w Świdnicy padło pytanie o zakres odpowiedzialności za zwierzęta.

Marta Zając - Ossowska uporządkowania sytuacji w zoo w Łącznej podjęła się niedługo po tym, gdy prokurator, policja oraz organizacje pozarządowe opuściły zwierzyniec po trwających kilka dni czynnościach. Jej wkroczenie do akcji spotkało się z powszechną aprobatą. Zarówno ze strony właścicieli, jak i osób zainteresowanych rozwojem sytuacji, słychać było, że to właściwa osoba na właściwym stanowisku.

Dlatego też rezygnacja Zając - Ossowskiej, ogłoszona w piątek wieczorem, dla wielu była szokiem. Jak przekazała sama zainteresowana, na drodze w pełnieniu funkcji stanął biurokratyczny pat.

Od tygodnia podejmuję starania w celu uzyskanie formalnego umocowania do koordynowania bieżącej opieki nad zwierzętami oraz organizacji pracy zespołu ZOO Łączna. Pomimo wcześniejszych zapewnień ze strony proszących mnie o pomoc organów i instytucji, do dziś nie udało się dopełnić niezbędnych formalności. Jest to kwestia kluczowa, ponieważ nie mogę przyjmować odpowiedzialności za obszary, w których nie mam jasno określonych kompetencji i formalnego umocowania do podejmowania decyzji. W związku z tym, do czasu uregulowania tej sytuacji, zmuszona jestem wycofać się z wcześniejszych deklaracji dotyczących dalszego koordynowania tych działań. Nie zmienia to mojego przekonania, że dobrostan zwierząt i bezpieczeństwo pracowników powinny pozostać priorytetem

– napisała na X Zając - Ossowska.

Zwierzęta z Łącznej nadal pod opieką burmistrza

Poza rezygnacją pełnomocnik Zoo Łączna, piątek przyniósł także konferencję prasową Prokuratury Okręgowej w Świdnicy. Najważniejszą z przekazanych informacji było przekształcenie dotychczasowego dochodzenia w śledztwo i przekazanie jego prowadzenie z "rejonu" do "okręgu". Referentem został prok. Roman Kostowski. Prokurator Okręgowy Marek Rusin poinformował, że śledczy został "specjalnie delegowany" do tej sprawy posiada "wielkie doświadczenie w zakresie stosowania przemocy wobec zwierząt".

Brał udział w wielu szkoleniach i posiada wielką empatię wobec zwierząt. Moim zdaniem jest on jednym z najlepszych prokuratorów, którzy prowadzą postępowania w tej materii. Dodatkowo pan prok. Kostrowski jest jedynym konsultantem w naszym okręgu, który zajmuje się prowadzeniem tego typu postępowań

– chwalił swojego podwładnego prok. Rusin.

Sam prok. Kostowski przekazał, że jego priorytetem na ten moment jest "uspokojenie sytuacji". Zastępca PO prok. Marcin Witkowski zapowiedział z kolei, że prokuratura ma plan zażegnania kryzysu w zoo Łączna. Ogłosił, że porozumienia z ubiegłego tygodnia, oddające zwierzęta burmistrzowi Mieroszowa na przechowanie, pozostaje w mocy - pomimo sprzeciwu włodarza, który w piśmie z poniedziałku stwierdził, że budżet gminy nie wytrzyma takich kosztów.

Zając - Ossowska posłuchała konferencji prokuratury?

Podczas konferencji padło pytanie o zakres odpowiedzialności burmistrza Mieroszowa za dobrostan zwierząt.

To wszystko jest bardzo złożone. Musielibyśmy tak naprawdę rozważać każdą sytuacją. Taką podstawową zasadą jest to, że pan burmistrz zawarł porozumienie, bo tak to było przedstawione, z panią Martą Zając - Ossowską, która w jego imieniu i z ramienia osób - rodziny, jak rozumiem, która zajmuje się - bo takie deklaracje padały i na konferencjach, i na spotkaniach - będzie zajmowała się zwierzętami. To miało spowodować, że odstąpiono od natychmiastowej relokacji, to miało spowodować, że pracownicy mogli wrócić do pracy

– tłumaczył prok. Witkowski.

"Mniemam, że działania pani Marty nakierowane są na całkowitą staranność [w utrzymaniu dobrostanu zwierząt - red.], a jeśli dojdzie do tego, że jakiekolwiek zwierzę padnie, to będziemy to analizować. Jeżeli to by była sytuacja, ze dochowano należytej staranności, to uznajemy, że takie rzeczy to jest naturalna sytuacja i że burmistrz konsekwencji nie ponosi. Natomiast gdyby doszło do sytuacji, że - ja oczywiście czysto teoretyzuję - że zostało zawarte porozumienie z panią Martą, natomiast wiedząc o tym, że taka osoba opuściła swoje miejsce pracy lub że pracownicy opuścili swoje miejsce pracy, a pan burmistrz nie podjął żadnych działań, to tutaj oczywiście taką kwestię będziemy analizować, tzn. będzie to analizowane pod kątem odpowiedzialności. Ale jest to bardzo ekstremalna sytuacja" - tłumaczył Witkowski.

Prokuratura zapowiedziała też... ponowne zbadanie stanu i dobrostanu mieszkańców Zoo Łączna.

Prokurator referent zaplanował niezwłoczne przeprowadzenie badań zwierząt oraz przeprowadzenia badań stanu ich bytowania. I to właśnie te czynności mają doprowadzić do tego, że będziemy mogli podjąć decyzję co do dalszego postępowania ze zwierzętami

– przekazał prok. Witkowski.

Prok. Marek Rusin szybko uzupełnił, że chodzi "o aktualny stan zwierząt". Przypomnijmy: wedle słów Zając - Ossowskiej podczas konferencji podsumowującej inwentaryzację zwierzyńca po czynnościach prokuratury, zwierzęta były zestresowane, poranione, nieprawidłowo karmione i odcięte na polecenie śledczych od świeżej wody pochodzącej z obiektu. Dwa ptaki nie przeżyły interwencji.

Zając - Ossowska zrezygnowała z funkcji już po konferencji Prokuratury Okręgowej w Świdnicy. Jak przekazała jedna z lokalnych telewizji - TV Dami Region - Burmistrz Gminy i Miasta Mieroszów, Andrzej Lipiński, o niczym nie wiedział. Włodarz Mieroszowa zapowiedział udanie się do zoo w sobotę z samego rana.

Źródło: niezalezna.pl, TV Dami Region

AKTUALNE PETYCJE

NAJNOWSZE Polska