Marcin Kulasek (Lewica), który jest szefem Zespołu ds. Otyłości podkreślił, że "sport to zdrowie", zachęcał do aktywności fizycznej i przekonywał, że bez aktywności fizycznej coraz więcej Polaków będzie chorowało. Według niego spacery to za mało i "Polacy muszą mieć dostęp do branży fitness".
Po przypomnieniu, że branża ta "ledwo przeżyła" po pierwszym lockdownie i dodatkowo zabezpieczyła się przed pandemią, czego skutkiem jest to, że zarażenia koronawirusem w jej placówkach są śladowe, Kulasek zaapelował do PiS i rządu Zjednoczonej Prawicy, aby znalazły pomysł na ratowanie także innych branż.
Paweł Szramka (Koalicja Polska-PSL-Kukiz'15) apelował o racjonalne przesłanki do decyzji podejmowanych przez rząd. Przekonywał, że zamykanie siłowni i klubów fitness nie jest racjonalne, gdyż w żadnym z tych miejsc nie doszło do zarażenia koronawirusem. Jak zaznaczył, uczęszczają tam najczęściej osoby młode, wysportowane, zdrowe i odporne.
Dyrektor Biura Prasowego Konfederacji Tomasz Grabarczyk ocenił, że branża fitness jest jedną z najbardziej poszkodowanych w tym roku, nie ma pieniędzy na spłatę kredytów, rat leasingowych i pensji pracownikom, a jej problemy finansowe uderzają także w inne dziedziny gospodarki.
Według niego, kolejne obostrzenia uderzające w wiele branż wywołują coraz większe niezadowolenie społeczne i jest to "generowane przez absurdalne decyzje rządu, który nie ma planu, działa po omacku i uderza w polską gospodarkę".
W imieniu Konfederacji Grabarczyk zapowiedział na piątek manifestację przed siedzibą PiS przy Nowogrodzkiej w Warszawie, gdzie - jak zapowiedział - będą protestować od godz. 19 przedsiębiorcy, pracownicy i wszyscy poszkodowani takimi działaniami rządu.
Prezes Polskiej Federacji Fitness Tomasz Napiórkowski poinformował, że w piątek rano przedstawiciele czterech branż: fitness, gastronomicznej, hotelarskiej i eventowej będą rozmawiać z przedstawicielami rządu o dostosowaniu pomocy do ich potrzeb.
Napiórkowski przypomniał, że zrzeszenia tych branż przygotowały wspólne postulaty i przekazały je na początku listopada przedstawicielom rządu, Polskiego Funduszu Rozwoju (PFR) oraz rzecznikowi Małych i Średnich Przedsiębiorstw.
Prezes Polskiej Federacji Fitness ocenił jednak, że na skuteczną pomoc może być o kilka tygodni za późno. "Za parę dni większość z nas musi podjąć decyzję, czy zamykać całkowicie, czy nie zamykać, płacić pensje, czy nie płacić, płacić czynsz, czy nie" - podkreślił.
Działalność basenów, aquaparków, siłowni, klubów, centrów fitness, saun, łaźni tureckich, parowych, solariów, salonów odchudzających i salonów odchudzających i salonów masażu została zawieszona od soboty 17 października, zgodnie z rozporządzeniem Rady Ministrów.