Wyszukiwanie

Wpisz co najmniej 3 znaki i wciśnij lupę
Polska

Najmniejsze miasto w Polsce. Kiedyś tętniło handlem na Wiśle, dziś mieszka tam 307 osób

Niegdyś miało port, dwa jarmarki i klasztor. Właśnie tu przez wieki kwitł handel, od Krakowa po Gdańsk, od Wilna aż po Santiago de Compostela. Obecnie w tym urokliwym miasteczku, położonym na lessowej skale nad Wisłą mieszka nieco ponad 300 osób.

Pierwsza wzmianka o Opatowcu pochodzi z 1085 roku. Wiemy z niej, że Judyta, żona księcia Władysława Hermana, przekazała tę osadę benedyktynom z Tyńca, jednego z najstarszych klasztorów w Polsce. Przez prawie 200 lat Opatowiec rozwijał się jako osada klasztorna. Ośrodek korzystał z położenia przy Wiśle, która w średniowieczu była główną arterią handlową kraju.

W 1271 roku opat tyniecki Modlibóg wystąpił do władz o nadanie osadzie praw miejskich. Opatowiec stał się miastem. Ustanowiono jarmark, zaczęli napływać kupcy i rzemieślnicy. Dwanaście lat później, w 1283 roku, opat tyniecki założył tu klasztor dominikanów. Był to kolejny dowód na rosnącą rangę miejscowości.

Dyplomacja na europejską skalę

Lokalizacja nad Wisłą przez kolejne stulecia decydowała o prospericie Opatowca. Tędy biegła tzw. droga Jagiellońska, z Wilna do Krakowa. Przez Opatowiec przechodzili pielgrzymi wędrujący do grobu świętego Jakuba w Santiago de Compostela w Hiszpanii. W XV wieku działał tu nawet port rzeczny wraz ze spichlerzami. Funkcjonował tak dobrze, że miasto uzyskało prawo do utworzenia drugiego jarmarku.

W 1474 roku Kazimierz Jagiellończyk zwołał w Opatowcu pospolite ruszenie na wypadek wojny z Węgrami. Przyjął tu także poselstwo szacha perskiego, który szukał sojusznika przeciwko Turcji. Ośrodek nad Wisłą gościł wtedy dyplomację na europejską skalę. Jako miasto Opatowiec funkcjonował przez kilka wieków. Miał rynek, kościół i bogatą siatkę ulic. Po rozbiorach znalazł się w zaborze rosyjskim i stał się miastem nadgranicznym, leżącym przy granicy między zaborem rosyjskim a austriackim.

Car zabrał prawa miejskie

Opatowiec stracił prawa miejskie w 1869 roku. Tak zdecydowały władze carskie. Zresztą nie tylko Opatowiec, jego los podzieliło kilkadziesiąt polskich miejscowości, które uznano za zbyt niezależne lub zbyt aktywne w konspiracji. Miejscowość przez ponad sto lat funkcjonowała jako wieś.

Na rynku w Opatowcu można dziś usłyszeć hejnał. Gra codziennie z wieży strażackiej przy remizie. To jeden z niewielu śladów miejskiej tradycji, który przetrwał wieki i rozbiory.

Co zostało z dawnej świetności?

Na skarpie nad Wisłą stoi kościół parafialny pod wezwaniem świętego Jakuba Apostoła. Pierwotnie kościół klasztorny dominikanów z XIII wieku, dziś jedyna zachowana historyczna świątynia w mieście. Wznosi się na lessowym urwisku, z którego rozciąga się widok na wiślane błonia. Gdzieś pod stopami turystów kryje się historia portu i spichrzy.

Prawa miejskie Opatowiec odzyskał, choć miasteczko z 307 mieszkańcami jest dziś raczej symbolem niż funkcjonującym centrum handlowym. Imponujący rynek i układ ulic na planie kwadratu to jedyne, co fizycznie zostało z dawnej świetności jednego z ważniejszych centrów handlowych średniowiecznej Polski.

 

Źródło: niezalezna.pl

NAJNOWSZE Polska