Jak poinformowała sierż.szt. Irmina Sulich do zdarzenia doszło kilka dni temu na ul. Stalowej.
Policjanci interweniowali wobec osób w związku ze zgłoszeniem grupowania się. Czynności były prowadzone wobec mężczyzny, który był arogancki w stosunku do policjantów
- podała policjantka.
W pewnym momencie jedna z kobiet podeszła do policjanta, zaczęła na niego krzyczeć, żeby zostawił jej kolegę w spokoju, była pobudzona i agresywna. Kiedy funkcjonariusz zwrócił 42-latce uwagę, ta zaczęła na niego pluć i kasłać mu w twarz.
Wskazała, że policjant nie czekając na dalszy rozwój wydarzeń, natychmiast zastosował wobec kobiety chwyty obezwładniające.
Jednak mieszkanka Pragi-Północ nie odpuszczała, zaczęła kopać i uderzać funkcjonariusza, zrywając mu z twarzy maseczkę, ponadto używała wobec niego słów wulgarnych.
Agresorka została zatrzymana i po wytrzeźwieniu doprowadzona do prokuratury. Prokurator zastosował wobec niej dozór policyjny, zobowiązując 42-latkę do stawiania się w komendzie raz w tygodniu. Wobec jej kolegi został skierowany wniosek do sądu w związku z art. 54 Kodeksu Wykroczeń (naruszanie przepisów o zachowywaniu się w miejscach publicznych).
Z kolei rzecznik Komendy Stołecznej Policji nadkom. Sylwester Marczak zaznaczył, że osoby, które podnoszą rękę na policjanta muszą liczyć się z bezwzględnością ze strony funkcjonariuszy.
W tym przypadku pojawiło się również nagranie w sieci. Ale tradycyjnie dopiero z końcówki interwencji. Autor zapomniał wspomnieć o tym, że policjant został opluty, zerwano mu maseczkę z twarzy, był kopany
- przekazał nadkomisarz.
Zachęcam widzów tego typu produkcji to zadania sobie kilku pytań. Dlaczego zaczynają się w trakcie trwającej interwencji, najczęściej brakuje jej początku i nikt nie podaje powodu, dla którego interwencja została podjęta.
Rzecznik KSP pochwalił też funkcjonariuszy za opanowanie podczas interwencji oraz za to, że nie dali się zastraszyć osobom uczestniczącym w tym zdarzeniu.