Znaczna część śmieci, które były składowane w Żorach, spłonęła w pożarze w 2018 r. Sprawca podpalenia nie został wykryty.
O zakończeniu śledztwa w sprawie przywozu odpadów i skierowaniu aktu oskarżenia do sądu w Żorach poinformowała Prokuratura Okręgowa w Gliwicach.
Trzem oskarżonym - Rafałowi Ch., Sławomirowi B. i Łukaszowi W. - prokuratura zarzuciła niezgodne z obowiązującymi przepisami przywożenie odpadów komunalnych z zagranicy i poświadczenie nieprawdy w dokumentach dotyczących ich sprowadzania. Czwarty oskarżony, Józef H., odpowie przed sądem za postępowanie z odpadami w sposób, który mógł zagrozić życiu lub zdrowiu ludzi lub spowodować poważne szkody w środowisku naturalnym.
- podała gliwicka prokuratura.
Śledczy zaznaczają, że na przywóz takich odpadów firmy nie miały wymaganych zezwoleń. W części transportów "pośredniczyła" firma z Rudy Śląskiej, co miało na celu ukrycie rzeczywistego pochodzenia odpadów z zagranicy i obejście przepisów prawa regulujących dalsze postępowanie z takimi odpadami oraz obowiązujących limitów.
- opisuje prokuratura.
W listopadzie 2018 r. na terenie wysypiska wybuchł pożar, który objął teren obu firm. Znaczna część odpadów spłonęła. Jak ustalono, przyczyną pożaru najprawdopodobniej było podpalenie. Postępowanie w tym zakresie zostało umorzone wobec niewykrycia sprawcy.
Pożar składowiska w Żorach należał do największych w ostatnich latach w województwie śląskim. Strażacy walczyli z ogniem prawie tydzień. Ogień objął powierzchnię około 15 tys. m kw., trawiąc halę do recyklingu wyrobów z gumy oraz wiele ton zgromadzonych wokół niej odpadów, głównie opon i tworzyw sztucznych. W kluczowym momencie akcji gaśniczej uczestniczyło w niej ponad stu strażaków z kilku miast regionu.