Dziś Sejm miał procedować - w pierwszym czytaniu - rządowy projekt ustawy o zmianie ustawy o lasach oraz innych ustaw.
Jak czytamy w krótkim opisie projektu, "dotyczy zmiany zasad przygotowywania i zatwierdzania planów urządzenia lasu i uproszczonych planów urządzenia lasu".
"Nowe przepisy mają zapewnić większą przejrzystość i społeczny udział w zarządzaniu lasami, a także dostosować polskie prawo do standardów unijnych" - czytamy.
Zaplanowany na popołudnie punkt spadł jednak już dziś z harmonogramu obrad Sejmu.
Decyzję o zdjęcie projektu z porządku obrad komentują posłowie opozycji.
- Z porządku obrad Sejmu skreślono punkt dot. bardzo niebezpiecznej zmiany ustawy o lasach, oddającej decyzje o prowadzeniu gospodarki leśnej wszystkim, tylko nie leśnikom. Wieść gminna niesie, że politycy wspierający rząd 13. grudnia chcą coś w projekcie zmienić i mają to dogadać z panem Dorożałą i jego szefową
- stwierdziła posłanka PiS, Małgorzata Golińska.
- To dość osobliwa strategia, bo wszyscy wiemy, że faktyczne decyzje podejmuje kurator resortu. Lepiej więc pominąć etap pozorów i od razu zapukać do właściwego gabinetu jednego z NGO - dodała.
Z porządku obrad Sejmu skreślono punkt dot. bardzo niebezpiecznej zmiany ustawy o lasach, oddającej decyzje o prowadzeniu gospodarki leśnej wszystkim, tylko nie leśnikom.
— Małgorzata Golińska (@ma_golinska) July 16, 2026
Wieść gminna niesie, że politycy wspierający rząd 13. grudnia chcą coś w projekcie zmienić i mają to dogadać… pic.twitter.com/9DzUcxhcph
- Nawet posłowie obecnej koalicji zobaczyli samo zło Ministerstwa Klimatu i Środowiska. Ja już w imieniu Klubu Konfederacji miałem przygotowany wniosek o jego odrzucenie w I czytaniu - stwierdził poseł Konfederacji, Andrzej Zapałowski.
W ostatniej chwili skreślono punkt o "lasach", który to projekt był napisany pod kiełkojadów. Nawet posłowie obecnej koalicji zobaczyli samo zło Ministerstwa Klimatu i Środowiska. Ja już w imieniu Klubu Konfederacji miałem przygotowany wniosek o jego odrzucenie w I czytaniu. pic.twitter.com/03rWkWPxA2
— Andrzej Zapałowski (@A_Zapalowski) July 16, 2026
Paweł Sałek, były wiceminister środowiska, przypomniał, że "resort klimatu i środowiska, kierowany przez Paulinę Hennig-Kloskę, chciał zrealizować orzeczenie TSUE dające aktywistom niemal nieograniczoną możliwość zaskarżania Planów Urządzania Lasu".
- Czy w koalicji przyszło opamiętanie? - zapytał.
W ostatniej chwili z obrad Sejmu spadł kontrowersyjny projekt ustawy ⚠️📄 wprowadzający możliwość paraliżu funkcjonowania Lasów Państwowych 🌲🚫 Resort klimatu i środowiska, kierowany przez Paulinę Hennig-Kloskę, chciał zrealizować orzeczenie TSUE ⚖️🇪🇺 dające aktywistom niemal… pic.twitter.com/B09ReysSyh
— Paweł Sałek (@Pawel_Salek) July 16, 2026
Dziś Jacek Liziniewicz w "Gazecie Polskiej Codziennie" przywołał opinię Polskiego Klubu Ekologicznego 80 do projektu rządowego.
„W naszej ocenie projekt UD61, choć formalnie odwołuje się do konieczności wykonania wyroku TSUE, wykracza poza zakres niezbędnej implementacji. Nie kwestionujemy potrzeby zapewnienia sądowej kontroli planów urządzenia lasu. Sprzeciwiamy się jednak rozwiązaniom, które pod hasłem wykonania prawa unijnego mogą prowadzić do nadmiernej proceduralizacji, eskalacji sporów, osłabienia sprawności Lasów Państwowych oraz stworzenia mechanizmów umożliwiających blokowanie gospodarki leśnej bez adekwatnej odpowiedzialności za skutki takich działań. Plan urządzenia lasu nie jest zwykłym dokumentem administracyjnym. To podstawowy, ekspercki dokument gospodarki leśnej, przygotowywany w oparciu o wiedzę terenową, przyrodniczą, siedliskową, gospodarczą i planistyczną. Jego opóźnienie, zawieszenie lub instrumentalne kwestionowanie może rodzić konsekwencje nie tylko gospodarcze, ale też przyrodnicze – w tym wstrzymanie działań ochronnych, hodowlanych, sanitarnych, przeciwpożarowych i infrastrukturalnych” – napisali przedstawiciele Polskiego Klubu Ekologicznego 80.