Redaktor Gromadzki zapytał Piotra Dziadula, znanego z działalności w ruchu narodowym, o ocenę decyzji Krzysztofa Bosaka, który po I turze wyborów oświadczył, że nie udziela żadnej konkretnej rekomendacji i nie poprze żadnego z kandydatów w II turze.
- Czy nie sądzi Pan, że jest pewien dysonans w stawianiu znaku równości między Andrzejem Dudą a Rafałem Trzaskowskim przy wszystkich różnicach dzielących obu polityków?
- dopytywał prowadzący.
– Ze strony liderów Konfederacji jest to na pewno bardzo duże nadużycie. Stawianie znaku równości między kandydatem Trzaskowskim a prezydentem Andrzejem Dudą jest niegodziwe. Ten, kto nie dostrzega na tym poziomie różnic w polityce, traktuje tę politykę w sposób bardzo egoistyczny i cyniczny
- ocenił Piotr Dziadul.
– Trzeba jasno powiedzieć, że Konfederacja gra na swój doraźny interes polityczny, kalkuluje wobec bieżącej strategii i taktyki politycznej. Jest to bardzo niebezpieczna gra, która otwiera drzwi do szeregu niebezpiecznych zjawisk w polskiej polityce. Nie rozumiem takiej postawy
- podkreślił.
– Mamy do czynienia ze zderzeniem dwóch cywilizacji - bo już nawet nie chodzi o dwie partie polityczne, ale właśnie o dwie cywilizacje. Wiemy, że są rozmaite niedoskonałości obozu rządzącego, niemniej nie można mówić, że to władza, która nie dba o interesy zwykłych Polaków czy nie troszczy się o państwo polskie na różnych płaszczyznach. Zresztą uczestnicy Marszu Niepodległości doskonale pamiętają, jak wyglądało to wydarzenie w czasach rządów PO-PSL. Odkąd Prawo i Sprawiedliwość objęło rządy w Polsce, Marsz Niepodległości to już miła, rodzinna przechadzka. Jeżeli ktoś nie widzi różnicy, to albo nigdy na Marszu nie był, albo ma bardzo krótką pamięć
- powiedział z kolei Kowalski.
– Cieszę się, ze akurat Stowarzyszenie Marsz Niepodległości zajęło jednoznaczne stanowisko, ale miejmy świadomość, że sama Konfederacja jest konglomeratem rozmaitych środowisk, które nie tylko rywalizowały, ale i walczyły ze sobą, więc ja się wcale nie dziwię, że trudno dojść do jakiegoś porozumienia. Bądź co bądź, kandydat na prezydenta powinien mieć tę śmiałość i wyrazić swoje prywatne zdanie
- dodał.
– Kiedy 5 lat temu kandydowałem z Ruchu Narodowego na prezydenta Polski, to w II turze poparłem prezydenta Dudę, nie miałem z tym żadnego problemu, choć w kampanii bardzo go krytykowałem
- przypomniał Marian Kowalski.
– Apeluję do wszystkich polskich młodych patriotów: nie dajcie się nabrać na konfederacyjny znak równości między Rafałem Trzaskowskim a Andrzejem Dudą. To wierutne kłamstwo i bzdura, które otwierają drzwi do procesów, których w Polsce nigdy nie chcemy widzieć
- podkreślił Piotr Dziadul.