Wyszukiwanie

Wpisz co najmniej 3 znaki i wciśnij lupę
Polska

Najjar wybrała gabinet prezesa, zamiast sali rozpraw. Nie poprowadzi nowych procesów, bo ma dużo obowiązków

Przez dwa lata wszelkiej maści "obrońcy praworządności", także ministrowie Adam Bodnar i Waldemar Żurek, upierali się: Beata Najjar jest sędzią w stanie czynnym - ma więc prawo orzekać i kierować Sądem Okręgowym w Warszawie. A tu taka niespodzianka. Jak ustalił portal Niezalezna.pl, Najjar od dwóch tygodni nie dostaje już nowych spraw karnych do prowadzenia. Sama o to poprosiła! Bo ma dużo obowiązków jako prezes.

Przypadek sędzi Beaty Najjar od wielu miesięcy wywołuje ożywioną dyskusję wśród prawników, a co rusz pojawiają się nowe informacje, które podgrzewają emocje. Mamy kolejną niespodziankę.

Sędzia i prezes

Przypomnijmy pokrótce. Równo dwa temu ówczesny minister sprawiedliwości Adam Bodnar powołał Najjar na stanowisko prezesa Sądu Okręgowego w Warszawie. Niespełna rok później, 11 lipca 2025 r., ukończyła ona 65 lat, czyli osiągnęła wiek, w którym – zgodnie z obowiązującym prawem – powinna przejść w stan spoczynku (sędziowską emeryturę), o ile nie uzyska zgody na dalsze orzekanie. Najjar nawet nie wysłała stosownych dokumentów do Krajowej Rady Sądownictwa - tej poprzedniej kadencji, bo jej nie uznawała. Zwróciła się jedynie do Bodnara i za jego aprobatą zarządzała największy w Polsce sądem oraz orzekała w procesach karnych.

Nie inaczej zachował się kolejny minister sprawiedliwości Waldemar Żurek. Dlatego Najjar do dziś nie przeszła na sędziowską emeryturę. I nie przejdzie w najbliższych miesiącach.

Zachęta, aby nie szli na emeryturę

W ostatnich tygodniach KRS - ta już "praworządna", zdominowana przez członków rekomendowanych przez Iustitię, chętnie wyraża zgodę na orzekanie sędziów mających powyżej 65 lat. Niemal za każdym razem podkreślane jest ich doświadczenie zawodowe, a także przywoływane są problemy kadrowe w sądach.

Nawet rząd Donalda Tuska nad tym się pochylił i przyjął projekt nowelizacji Prawa o ustroju sądów powszechnych, który ma ułatwić pełnienie służby sędziom powyżej 65. roku życia.

„Jak się szacuje, w okresie najbliższych 5 lat w Polsce nastąpi gwałtowne zwiększenie (o ponad 100 proc.) liczby sędziów odchodzących w ciągu roku w stan spoczynku, a proces ten najbardziej dotkliwie uderzy w sądy okręgowe i apelacyjne, gdzie statystycznie pracują najstarsi wiekiem sędziowie. Sędziowie, którzy zdecydowaliby się na dalsze orzekanie, niewątpliwie przyczyniliby się do poprawy sprawności rozpoznawania spraw w sądach powszechnych”

- podkreślono w uzasadnieniu projektu przygotowanego w resorcie Żurka. 

Najjar jest przepracowana?

Czyli według rządzących, jak i obecnej Krajowej Rady Sądownictwa, nic nie stoi na przeszkodzie, aby Najjar nadal zakłada togę i wydawała wyroki w imieniu Rzeczyspospolitej Polskiej. Problem w tym, że ona... już nie chce!

Jak się dowiedział portal Niezalezna.pl, 29 lipca podjęta została decyzja o... wstrzymaniu sędzi Najjar wpływu spraw we WSZYSTKICH kategoriach na okres od 1 sierpnia 2026 r. do 31 sierpnia 2027 r.

A więc od dwóch tygodni Najjar nowych spraw już nie dostaje. Dlaczego? Ustaliliśmy, że sama zwróciła się o wstrzymanie wpływu spraw do jej referatu. Główny powód - jest prezesem i ma wiele obowiązków.

"Pani Sędzia pełni funkcję Prezesa Sądu Okręgowego w Warszawie oraz fakt, że w referacie Pani Sędzi znajduje się 18 spraw z kategorii K, z czego spraw skomplikowanych, często wieloosobowych, powyżej 30 tomów jest 9" - stwierdzono w piśmie, do którego treści dotarł portal Niezalezna.pl. - "Po objęciu funkcji Prezesa Sądu Okręgowego w Warszawie Pani Sędzia Beata Najjar sukcesywnie kończy sprawy, które znajdowały się Jej referacie w XII Wydziale Karnym. Od objęcia ww. funkcji Pani Sędzia zakończyła 13 spraw K oraz 5 spraw Ko, a w dniu 21 lipca 2026 r. został zamknięty przewód sądowy w obszernej, wieloosobowej i wielotomowej sprawie o sygn. akt XII K 157/24. Dodatkowo w powyższym okresie Pani Sędzia sporządziła 6 uzasadnień".

Zaskakujące, bo nawet w warszawskim sądzie są znacznie "bogatsze" referaty, a przecież w trwającej od dwóch lat awanturze chodziło o bycie sędzią. Bo przecież nie o gabinet prezesa.

Najjar jest karnistą, a decyzję o wstrzymaniu wpływu podjęła sędzia Dorota Trautman, wiceprezes warszawskiego sądu... ds. cywilnych i rodzinnych.

W mojej ocenie wskazane przez Panią Sędzię okoliczności spełniają przesłanki o których mowa w art. 47a § 5 u.s.p., zgodnie z którym wstrzymanie przydziału kolejnych spraw jest możliwe, gdy sędziemu sprawozdawcy zostanie przydzielona sprawa wymagająca nadzwyczajnego nakładu pracy. Kolejną, istotną okolicznością przemawiającą za zasadnością wniosku jest pełnienie przez Panią Sędzię funkcji Prezesa Sądu Okręgowego w Warszawie, co łączy się z ogromem dodatkowych obowiązków służbowych. Po zapoznaniu się z wnioskiem Pani SSO Beaty Najjar oraz stanowiskami wydziałów objętych wspólnym wpływem, przychylając się do stanowisk Przewodniczącej XII, Zastępcy Przewodniczącej VIII Wydziału Karnego oraz Sędziego Wizytatora ds. karnych uznałam, że wniosek Pani Sędzi o wstrzymanie wpływu spraw zasługuje na uwzględnienie w zakresie wskazanym na wstępie.

– napisała w uzasadnieniu s. Trautman.

Źródło: niezalezna.pl

NAJNOWSZE Polska