Rada Europejska zdecydowała o przyznaniu m.in. Ukrainie statusu kandydata do Unii Europejskiej. Dziś, po zakończeniu szczytu, Mateusz Morawiecki stwierdził, że "to szeroko zakrojona akcja dyplomatyczna, rozmowy polityczne - przede wszystkim ze strony Polski - doprowadziły do tego, że Ukraina otrzymała ten sztandar nadziei, że ma tę nadzieję wejścia do Unii Europejska, co jest dla walczącej Ukrainy niezwykle ważne".
Podkreślił, że bardzo często rozmawiał z premierem Ukrainy Denysem Szmyhalem i prezydentem Wołodymyrem Zełenskim.
- Wiem doskonale, jak to jest ważne, jak to jest przełomowe. Można powiedzieć, że jest to swego rodzaju przewrót Kopernikański w polityce unijnej, bo wiemy dobrze, że wiele krajów czekało na przyznanie takiego statusu bardzo długo, czasami zbyt długo
- powiedział szef rządu.
Morawiecki dziękował prezydentowi Andrzejowi Dudzie za zaangażowanie w sprawie Ukrainy.
- Ja również rozmawiałem z wieloma premierami, i to niejednokrotnie na ten temat, jak ważne jest połączenie tych kropek na rysunku - mówił.
- Walka nie może odbywać się w próżni. Nie może być tak, że UE zostawia Ukrainę na pastwę losu, tylko dlatego, że jest poza Unią. To strategiczna zmiana, która doprowadzi do uwolnienia Ukrainy z rąk rosyjskich sołdatów. (...) Ukraińcy idą przez swoje miasta z flagami europejskimi. Wykazują nie tylko wolę walki przeciwko najeźdźcom, ale też wolę przynależności do rodziny europejskiej
- powiedział szef polskiego rządu.
Premier podziękował Komisji Europejskiej za "odegranie pozytywnej roli w inspirowaniu krajów do odstąpienia od swojego oporu" wobec przyznaniu statusu kandydata Ukrainie.
- To historyczny moment, który był odrzucany przez wiele lat, odrzucany także po wybuchu wojny. My, wraz z innymi państwami, to zmieniliśmy - stwierdził Morawiecki.
Podkreślił, że RE zatwierdziła dalszy pakiet pomocy dla Ukrainy o wartości 9 mld euro, a także wsparcie militarne.
- Powodowany przez Rosję kryzys żywnościowy jest tematem nr 1, ex aequo z wojną. Kreml chce wywołać głód w północnej Afryce i na Bliskim Wschodzie, chce doprowadzić do fali migracji
- powiedział Mateusz Morawiecki. Debatowano, w jaki sposób UE może pomóc, by przyspieszyć eksport zboża z Ukrainy do krajów Afryki północnej.
Premier podczas konferencji poruszył także temat kryzysu energetycznego.
- Broń w rękach Putina to surowce naturalne. Przestrzegaliśmy przed Nord Stream 1 i 2, dziś Niemcy przyznają nam w całej rozciągłości rację, także ci, którzy stali po drugiej stronie barykady. Pakiety sankcji wdrażane przez nas powodują, że trzeba skompensować surowce z kierunku rosyjskiego innymi dostawami. Rozmawialiśmy, jak zapobiec kryzysowi energetycznemu jesienią - mówił Morawiecki. Dodał, że rozmawiano o zwiększeniu wydobycia węgla i ponownym uruchomieniu elektrowni węglowych, magazynowaniu gazu.
- Podkreśliłem też konieczność przepracowania formuły ETS. Apeluję o to, by w perspektywie 12 miesięcy albo zawiesić funkcjonowanie systemu, albo obniżyć pułap cenowy uprawnień
- podkreślił.