We wtorek rano przed niektórymi przedszkolami w Lublinie utworzyły się kolejki. W internecie, m.in. na portalach społecznościowych, opublikowane zostały zdjęcia, na których widać rodziców stojących w deszczu z dziećmi przed wejściem do przedszkoli. Podobne sytuacje miały miejsce w wielu innych miastach w Polsce.
Wiceprezydent Lublina Mariusz Banach tłumaczy, że wynika to z wprowadzenia wraz z rozpoczęciem roku szkolnego wielu obostrzeń związanych z panującą epidemią.
W ocenie władz Lublina kolejki przed przedszkolami to "efekt tzw. pierwszego dnia" i mają związek z koniecznością uzupełnienia dokumentacji przez rodziców.
Jak tłumaczy rzeczniczka prezydenta Lublina Katarzyna Duma, dyrektorzy placówek są zobowiązani do zebrania od rodziców wszystkich zgód, związanych m.in. z możliwością pomiaru temperatury u dzieci czy wyjścia poza budynek przedszkola.
Zapewniła, że pracownicy placówek robią wszystko, by przyspieszyć ten proces.
Banach zapewnił, że władze samorządowe będą monitorować sytuację.