Uniwersytet Śląski prowadzi postępowanie dyscyplinarne w sprawie dr hab. Ewy Budzyńskiej po skargach studentów ws. narzucania im przez nią własnego światopoglądu.
Postępowanie jest zawieszone z powodu epidemii. W ostatnich dniach pojawiły się doniesienia ws. przesłuchań studentów uczelni prowadzonych przez policję - z udziałem prawnika związanego ze stowarzyszeniem Ordo Iuris.
Policyjne przesłuchania są związane z zawiadomieniem dotyczącym domniemanej próby pomówienia dr hab. Ewy Budzyńskiej. Według informacji policji zawiadomienie o możliwości popełnienia takiego przestępstwa złożyła w styczniu osoba prywatna, niemająca związku ani z wykładowczynią, ani ze studentami.
- napisali w liście do Prokuratora Generalnego parlamentarzyści Lewicy.
Jak ocenili, sprawa nosi znamiona naruszenia konstytucyjnej autonomii szkół wyższych (art. 70 pkt 5 Konstytucji). Odnosząc się do idei kształcenia uniwersyteckiego, "naganną" nazwali sytuację, w której część osób uczestniczących w wykładach czuje się pokrzywdzona czy urażona przez głoszone w sposób autorytatywny, bezdyskusyjny i wartościujący tezy wykładowczyni.
Jak zaznaczyli, tworzenie fałszywych dowodów jest czynem ściganym z oskarżenia publicznego, naruszającym interes wymiaru sprawiedliwości. Głównym przedmiotem ochrony w art. 235 kk jest zatem wymiar sprawiedliwości w zakresie prawdziwości materiału dowodowego. Status osoby pokrzywdzonej w tym przypadku nie jest przewidziany.
Sygnatariusze wystąpienia sformułowali też szereg pytań do Prokuratora Generalnego, m.in.: jaka jest pozycja Ordo Iuris w sprawie, czemu służą kilkugodzinne przesłuchania i liczba pytań zadawanych przez przedstawicieli Ordo Iuris większa niż zadanych przez policję". Autorzy chcą też wiedzieć, w jaki sposób Prokurator Generalny zagwarantuje, że wiedza pozyskana podczas przesłuchań przez Ordo Iuris na temat przesłuchanych studentów/ek nie zostanie przez organizację wykorzystana w realizacji jej własnych celów..
25 maja br. Komenda Miejska Policji w Katowicach wydała oświadczenie, w którym napisano, że "pojawiające się w mediach, w tym mediach społecznościowych, doniesienia dotyczące kilkugodzinnych przesłuchań w celu zastraszania studentów Uniwersytetu Śląskiego, są absurdalne i niezgodne z rzeczywistością".
Swoje oświadczenie wydał też Uniwersytet Śląski. "Czynności organów ścigania podejmowane w czasie, gdy toczy się nadal postępowanie przed organami uczelni, są odbierane przez wielu członków wspólnoty naszego Uniwersytetu jako ingerujące w autonomię funkcjonowania jego organów" - napisał prorektor, obecnie rektor-elekt prof. Ryszard Koziołek.
Jak sygnalizował w styczniu br. obecny minister środowiska Michał Woś, zawiadomienie "w związku z podejrzeniem popełnienia przestępstwa w ramach postępowania dyscyplinarnego" złożyła w Prokuraturze Okręgowej w Katowicach jedna z działaczek Solidarnej Polski.
Postępowanie katowickiej prokuratury toczy się pod kątem art. 235 kodeksu karnego, zgodnie z którym osoba, która przez tworzenie fałszywych dowodów lub inne podstępne zabiegi, kieruje przeciwko określonej osobie ściganie o przestępstwo, w tym i przestępstwo skarbowe, wykroczenie, wykroczenie skarbowe lub przewinienie dyscyplinarne albo w toku postępowania zabiegi takie przedsiębierze, podlega karze pozbawienia wolności do lat 3