Stanisław Karczewski. Wicemarszałek senatu przez kilka dni pracował w szpitalu, z którym był przez lata związany – w Nowym Mieście nad Pilicą. Karczewskiego nie przestraszył fakt bardzo dużej liczby zachorowań w placówce. Wicemarszałek obecnie przechodzi kwarantannę, a test nie wykazał w jego organizmie obecności koronawirusa.
Lekarzy nie brakuje wśród ważnych polityków opozycji. Chociażby marszałek sejmu Tomasz Grodzki, czy kandydat na prezydenta Władysław Kosiniak-Kamysz. Obaj choć głośno krytykują sytuację w szpitalach, to nie zdecydowali się na wsparcie służby zdrowia własnymi umiejętnościami i doświadczeniem.
Zapytany o to przez Michała Rachonia Marcin Kierwiński odparł krótko:
Oni zajmują się teraz czymś innym - polityką, i nie powinni łączyć swoich profesji .
#Jedziemy | @michalrachon: W polskiej polityce na wysokich stanowiskach mamy kilku lekarzy. Czemu pan marszałek Grodzki albo W. Kosiniak-Kamysz w czasie pandemii nie wparli pacjentów swoją najlepszą wiedzą zawodową jako lekarze? @MKierwinski: Bo teraz zajmują się polityką. pic.twitter.com/kEqi3i0zfm
— TOP TVP INFO (@TOPTVPINFO) April 20, 2020
Stwierdził również, że pomoc wicemarszałka Karczewskiego to... "tani lans".
Dziwię się, że nie jest on w stanie przekonać swoich kolegów z partii chociażby do tego, aby regularnie testować wszystkich pracowników służby zdrowia. Marszałek miał zrobiony test po pracy w szpitalu. Jako jeden z nielicznych
- przekonywał Kierwiński.