W piątek w biurze Adama Borowskiego doszło do brutalnej akcji policji wobec uczestnika protestów w obronie Trybunału Konstytucyjnego. Po wielu godzinach od tego zdarzenia adwokat nie ma możliwości skontaktowania się z klientem.
Obecnie nie wiadomo, gdzie przebywa mężczyzna, który wskutek brutalnej policyjnej interwencji stracił przytomność i wymagał pomocy medycznej.
- Nie wiem, jak to możliwe, że lekarz pozwolił w takim stanie wywieźć pacjenta, nie rozumiem dlaczego mimo tylu godzin od zatrzymania nie miał kontaktu z adwokatem i bliskimi, zaczynam mieć jak najgorsze podejrzenia… - napisał w mediach społecznościowych Tomasz Sakiewicz, prezes TV Republika.
Do zatrzymanego brutalnie mężczyzny wciąż nie są dopuszczeni jego obrońcy, ustanowieni przez jego żonę - Magdalena Prządka-Leszczyńska oraz Bartosz Malewski.
Malewski - przekazując informacje, które usłyszał od policjantów - podał, że na dzisiaj są planowane "dalsze czynności" z zatrzymanym panem Piotrem.
- Odmówił podania godziny, co de facto oznacza zapowiedź przeprowadzenia tych czynności bez udziału obrońców - wskazał adwokat. Policjanci nie chcieli również powiedzieć, gdzie przebywa zatrzymany mężczyzna.
Do kuriozalnych scen dochodziło jednak w siedzibie Komendy Rejonowej Policji Warszawa I przy ul. Wilczej.
Mec. Malewski tak opisuje wieczorną wizytę w siedzibie komendy:
"Wróciliśmy na Wilczą. Zapytaliśmy dyżurną o prowadzącego postepowanie i kontakt z nim. Dyżurna policjant opuściła na chwile recepcję i wyszla do pomieszczenia obok, by uzyskać te informacje. Po chwili wróciła i szybko oświadczyła, że wszystkie informacje już zostały przekazane, po czym dosłownie uciekła do wspomnianego pomieszczenia. Po chwili zgaszono w nim światło i znajdujący się tam policjanci udawali, że ich nie ma. Recepcja pozostała pusta".
Spróbuję podsumować sytuację dot. zatrzymanego Pana Piotra. Ok. Godz. 22 dołączyłem do mec. @przadka_magda, która od godz. 19 była obecna na komisariacie na Wilczej, a pierwsze czynności prowadziła już od godz. 15. Przyjechałem do KSP na Nowolipie, gdzie zatrzymany Pan Piotr miał być przewieziony z Wilczej i miały zostać przeprowadzone czynności z zatrzymanym, w których mieliśmy uczestniczyć jako obrońcy. Przez 2 godziny nikt nie chciał do nas zejść. Jedyny kontakt z dyżurnym funkcjonariuszem to kontakt telefoniczny. Dyżurny twierdził, że nic nie wie - w tym nie wie czy zatrzymany w ogóle przebywa w KSP. Po 2 godzinach przybył do nas funkcjonariusz Policji z Wilczej - Marek Gruchała i poinformował, że zatrzymany odmawia kontaktu z obrońcami. Zaznaczam - tymczasowego upoważnienia do obrony udzieliła żona zatrzymanego. Domagaliśmy się bezpośredniego kontaktu, aby zatrzymany potwierdził ewentualnie te wersję. Uniemożliwiono to nam. Próbowaliśmy poznać nazwisko funkcjonariusza prowadzącego to postępowanie. Nie uzyskaliśmy odpowiedzi. Wróciliśmy na Wilczą. Zapytaliśmy dyżurną o prowadzącego postepowanie i kontakt z nim. Dyżurna policjant opuściła na chwile recepcję i wyszla do pomieszczenia obok, by uzyskać te informacje. Po chwili wróciła i szybko oświadczyła, że wszystkie informacje już zostały przekazane, po czym dosłownie uciekła do wspomnianego pomieszczenia. Po chwili zgaszono w nim światło i znajdujący się tam policjanci udawali, że ich nie ma. Recepcja pozostała pusta. Po godzinie wyszedł do nas rzecznik i powtórzył historie o braku woli kontaktu zatrzymanego - nie tylko z obrońcami, ale nawet z kimkolwiek, rzekomo również z żoną. Rzecznik policji poinformował, że dalsze czynnosci z zatrzymanym będą prowadzone w dniu dzisiejszym (17.10). Odmówił podania godziny, co de facto oznacza zapowiedź przeprowadzenia tych czynności bez udziału obrońców.
— Bartosz Malewski (@BartoszMalewski) October 17, 2026
To jest niesamowite co sie dzieje. Właśnie jesteśmy z mec. @przadka_magda na komisariacie na wilczej. Chcemy rozmawiać z osobą prowadząca postepowanie ws. zatrzymanego pana Piotra. Policjantka z recepcji odmówiła udzielenia informacji i uciekła z recepcji. W pokoju za recepcją policjanci zgasili światło i udają, że ich nie ma.
— Bartosz Malewski (@BartoszMalewski) October 16, 2026
O swoistej rejteradzie policjantów z Wilczej pisze także poseł Radosław Fogiel, który - co pokazywała antena TV Republika - rozmawiał z dyżurnym z komendy na Wilczej.
- Widząc co się dzieje [po godzinie 1:00 w sobotę], zadzwoniłem do Komendy Stołecznej z pytaniem, dlaczego nie można skontaktować się z dyżurnym na Wilczej. Usłyszałem, że jest zajęty, a niemal w tym samym momencie mogliśmy zobaczyć na żywo w TV dyżurnego, który gdy orientuje się, że jest nagrywany... gasi światło i udaje, że go nie ma
- relacjonował Fogiel, zamieszczając wideo, na którym widać, jak w pomieszczeniu komendy nagle gaśnie światło, a funkcjonariusz znika z wizji.
Bardzo interesujące. Widząc co się dzieje, zadzwoniłem do Komendy Stołecznej z pytaniem, dlaczego nie można skontaktować się z dyżurnym na Wilczej. Usłyszałem, że jest zajęty, a niemal w tym samym momencie mogliśmy zobaczyć na żywo w TV dyżurnego, który gdy orientuje się, że jest nagrywany... gasi światło i udaje, że go nie ma. Nagranie wideo i odpowiedni fragment rozmowy z KSP poniżej.
— Radosław Fogiel (@radekfogiel) October 16, 2026
Michał Rachoń, dyrektor programowy TV Republika, oczekuje wyciągnięcia konsekwencji od wszystkich funkcjonariuszy zaangażowanych w tę sprawę.
Nie wyobrażam sobie, żeby funkcjonariusze odpowiedzialni za dzisiejsze bezprawie nie zostali pociągnięci do osobistej odpowiedzialności karnej. Dotyczy to zarówno wszystkich dowodzących akcją w Stowarzyszeniu Wolnego Słowa, trojga funkcjonariuszy, którzy dusili Pana Piotra. Pani funkcjonariuszki, która miotała obelgi w trakcie torturowania Pana Piotra. Dotyczy to również osób, które w tej chwili utrudniają dostęp ustanowionych przez Żonę Pana Piotra pełnomocników. Oczekuję, że politycy ubiegający się o głosy naszych Widzów podejmą skuteczne działania, żeby w tej sprawie sprawiedliwość została prędzej czy później wymierzona.
— michal.rachon (@michalrachon) October 16, 2026