Prokurator Andrzej Piaseczny był w Trybunale Konstytucyjnym w piątek 30 października, po tym kiedy Annę Korwin-Piotrowska postanowiła ogłosić, że zawiesza Bogdana Święczkowskiego i Bartłomieja Sochańskiego. Widać go na zdjęciach do tej pory publikowanych w mediach. Widać też funkcjonariuszy w kominiarkach. Zadaliśmy szczegółowe pytania Prokuraturze Krajowej.
Sześciu policjantów. Wszyscy z Warszawy
Jak wynika z odpowiedzi, w działaniach wewnątrz siedziby TK uczestniczyło sześciu funkcjonariuszy Policji: trzech z Komendy Rejonowej Policji Warszawa III, jeden z Komendy Rejonowej Policji Warszawa II oraz dwóch z Komendy Rejonowej Policji Warszawa IV.
Mając na uwadze rangę Trybunału Konstytucyjnego, liczbę osób przebywających w jego siedzibie, emocje towarzyszące zdarzeniu, w tym również wśród uczestników manifestacji odbywającej się w bezpośrednim sąsiedztwie budynku TK, a przede wszystkim potrzebę uzyskania wsparcia przy ustalaniu danych osób przebywających w budynku, prokurator zwrócił się o pomoc do Policji
– twierdzi prokuratura.
Dlaczego prokurator Andrzej Piaseczny udał się do siedziby Trybunału Konstytucyjnego? Oczywiście stało się to po zawiadomieniu osób podających się za sędziów , którzy postanowili przejąć Trybunał, po tym jak w gmachu zjawił się prezydent Karol Nawrocki i jego urzędnicy.
Kuriozalne są wyjaśnienia prokuratury w tej materii. Piaseczny miał m.in. zapewnić fizyczne bezpieczeństwo uczestnikom zdarzeń. To nie jest rola śledczych.
Prokurator A. Piaseczny udał się do siedziby Trybunału Konstytucyjnego w związku z uzyskaną informacją o wtargnięciu do budynku grupy osób. Informacja ta została przekazana w związku z prowadzonym śledztwem o sygn. akt 1001-14.Ds.16.2026, dotyczącym naruszeń prawa w Trybunale Konstytucyjnym. Mając na uwadze szczególną rangę tej instytucji w systemie organów władzy publicznej Rzeczypospolitej Polskiej, prokurator podjął działania w ramach ustawowych zadań prokuratury, określonych w art. 2 i art. 3 ustawy – Prawo o prokuraturze, kierując się zasadą samodzielności i niezależności w podejmowaniu czynności służbowych. Czynności prokuratora zmierzały w szczególności do zweryfikowania informacji o zaistnieniu zdarzenia, ustalenia jego przebiegu i okoliczności, a także identyfikacji osób w nim uczestniczących. Podejmowane działania miały również na celu zapewnienie bezpieczeństwa wszystkim osobom przebywającym w budynku Trybunału Konstytucyjnego
– odpowiedziała nam prokuratura.
Groźby wobec Boguckiego
Jak informowała Niezależna.pl, prokurator Andrzej Piaseczny chciał zatrzymać obecnego w gmachu szefa Kancelarii Prezydenta Zbigniewa Boguckiego za "wtargnięcie do gmachu Trybunału Konstytucyjnego". Do sprawy w rozmowie z Kanałem Zero odniósł się sam szef Kancelarii Prezydenta RP, który potwierdził doniesienia. - Nie ma pan immunitetu i będzie pan zatrzymany - miał powiedzieć prok. Piaseczny.
Prokuratura nie zaprzecza, że tego typu skandaliczne słowa padły z ust prokuratora. Właściwie potwierdza, że mogło tak się stać.
Prokuratura nie odnosi się do medialnych wypowiedzi osób uczestniczących w zdarzeniach będących przedmiotem prowadzonego postępowania, zwłaszcza gdy wypowiedzi te dotyczą ich przebiegu. Informacje dotyczące postępowań przekazywane są przez prokuraturę w granicach wynikających z przepisów prawa i z uwzględnieniem dobra prowadzonego postępowania. Niezależnie od powyższego należy zauważyć, że przepisy Kodeksu postępowania karnego precyzyjnie określają przesłanki, tryb i okoliczności, w jakich może dojść do zatrzymania określonej osoby. Na organach państwa spoczywa obowiązek informowania o obowiązujących regulacjach prawnych. Prokurator jako funkcjonariusz publiczny, jest nie tylko uprawniony, ale również zobowiązany do wskazywania możliwych konsekwencji prawnych zachowań naruszających obowiązujący porządek prawny
– tak tłumaczy wydarzenie Prokuratura Krajowa.
Śledztwo we własnej sprawie?
Prokurator z Prokuratury Krajowej we wtorek wszczął z urzędu śledztwo w sprawie czynnej napaści na osoby, które blokowały prezydentowi wejście do Trybunału Konstytucyjnego. Chodzi o Annę Korwin-Piotrowską i Krystiana Markiewicza. Swoje zawiadomienie zapowiada też Kancelaria Prezydenta. Ma dotyczyć naruszenia nietykalności prezydenta m.in. przez te osoby. Tu prokuratura nie kwapi się, żeby ścigać napaść na prezydenta „z urzędu”.
Dowiedzieliśmy się, kto jest prokuratorem - referentem sprawy „napaści” na Korwin-Piotrowską i Markiewicza. To prokurator Łukasz Biela. Ten sam śledczy przesłuchiwał w piątek 30 października w Prokuraturze Krajowej w charakterze świadka prezesa PiS Jarosława Kaczyńskiego. Chodziło o sprawę niedopuszczenia sędziów Trybunału Konstytucyjnego do orzekania, tę samą, którą nadzoruje prok. Piaseczny.
Piaseczny był bezpośrednim świadkiem zdarzeń w siedzibie TK, a jego kolega pracujący dla jego zespołu - prok. Biela, wykorzysta materiały zebrane przez swojego nadzorcę w innej, dotyczącej prezydenta i jego ministrów.