Tyczki wyznaczające przebieg szlaków w warunkach zimowych odgrywają kluczową rolę w zapewnieniu bezpieczeństwa i orientacji w terenie. Brak prawidłowego oznaczenia, szczególnie zimą, przy ograniczonej widoczności i zalegającym śniegu, naraża turystów na realne niebezpieczeństwo; może prowadzić do zabłądzenia i wychłodzenia organizmu.
Anna Arcikiewicz z Babiogórskiego Parku Narodowego powiedziała, że przy dużej warstwie śniegu tyczki są jedynym wyznacznikiem przebiegu szlaku graniowego. - Przy załamaniu pogody ich brak może oznaczać dla turystów wręcz walkę o przetrwanie - podkreśliła.
Zostały one ustawione kilkanaście miesięcy temu. Od rejonu powyżej Sokolicy (1367 m n.p.m.) do szczytu, a potem do Przełęczy Brona i dalej do Cyla. - Na odcinku od Sokolicy do Brony jest ponad sto takich tyczek. Pozostało ich może z dziesięć - powiedziała.
Pracownica Parku zwróciła uwagę, że nie można mówić o przypadku. To nie jedna lub dwie przekrzywione tyczki, ale kilkadziesiąt. - Nie jest łatwo ją wyrwać. Każda mierzy około 3 metrów i ma przekrój 10 na 10 cm. Część dolna jest zakotwiona w specjalnie wykonanym kopcu. Trzeba sporo siły, żeby to zrobić - dodała.
Anna Arcikiewicz powiedziała, że ze względu na aktualne, zimowe warunki i dużą wysokość, na której doszło do wandalizmu, niewiele można aktualnie zrobić. Tyczki mogą zostać ponownie ustawione, gdy umożliwi to aura. - Realnym terminem jest dopiero kwiecień, a nawet maj - zaznaczyła.
GOPR poprosiło turystów o poszanowanie infrastruktury turystycznej, w szczególności zimowego oznakowania szlaków. „Apelujemy o rozwagę, odpowiedzialność i reagowanie na wszelkie przejawy wandalizmu. Góry są wspólną przestrzenią, a bezpieczeństwo zależy od nas wszystkich” – podali goprowcy.
Ratownicy poinformowali, że w partiach szczytowych Babiej Góry śnieg jest wywiany. Na pozostałym obszarze leży go średnio około 40 cm. W miejscach odłożenia jest go więcej. Warunki na szlakach turystycznych są trudne.