Wyszukiwanie

Wpisz co najmniej 3 znaki i wciśnij lupę
Polska

Korupcyjny mechanizm na Śląsku. Eksperci odrzucili wniosek, i tak dostał miliony

Mechanizm przyznawania 27 mln zł unijnej dotacji dla spółki Silesia Invest ujawnia powiązania między politycznymi wpływami posła KO Wojciecha Króla, a Śląskim Centrum Przedsiębiorczości oraz Zarządem Województwa Śląskiego. Analiza dokumentacji wykazuje, jak formalnie odrzucony przez niezależnych ekspertów wniosek - niemający wymaganych pozwoleń w momencie składania - w „magiczny” sposób zyskał brakujące punkty w procedurze odwoławczej. Łącząc to z decyzją zarządu województwa o nagłym zwiększeniu puli środków na konkurs, stworzono dopasowane pod konkretną firmę warunki, które doprowadziły do zatwierdzenia dofinansowania. Stało się to bez żadnych opinii i analiz prawnych .

Prokuratura Europejska skierowała do Sejmu wniosek o pociągnięcie do odpowiedzialności oraz zatrzymanie i tymczasowe aresztowanie posła Koalicji Obywatelskiej Wojciecha Króla. Śledczy zarzucają politykowi korupcję na dużą skalę, wywieranie nacisków na świadków oraz powoływanie się na wpływy w licznych instytucjach publicznych na Śląsku. Mimo ciężaru przedstawionych zarzutów, Sejm pod koniec lipca większością głosów koalicji rządzącej nie wyraził zgody na jego zatrzymanie i aresztowanie.

Główny wątek śledztwa dotyczy nielegalnego załatwiania unijnych dotacji dla spółki Silesia Invest na projekt budowy kompleksu biurowego „Stara Huta”. Według śledczych, po tym jak wniosek firmy Silesia Invest początkowo przepadł, poseł Król – działając przez pośrednika Romana W. (jak informowaliśmy znanego muzyka o pseud. Mietall Waluś) zaoferował gwarancję uzyskania ponad 27 mln zł dofinansowania w zamian za prowizję wynoszącą 5 proc. wartości wniosku (ponad 1,3 mln zł). Ostatecznie zarząd województwa zatwierdził wsparcie dla firmy, a poseł miał otrzymać łapówkę w wysokości 350 tys. euro.

Prokuratura Europejska podkreśla, że pozostawienie posła na wolności uniemożliwi zebranie pełnego materiału dowodowego i prawidłowe wyjaśnienie sprawy. W uzasadnieniu wskazano, że Wojciech Król podjął już próby mataczenia, m.in. wielokrotnie naciskając na bliskich zatrzymanego pośrednika, aby narzucić im wybranego przez siebie adwokata i pozyskiwać informacje o przebiegu śledztwa.

Prokuratura Europejska stwierdziła wprost, że poseł Król powoływał się na znajomości m.in. w Śląskim Centrum Przedsiębiorczości, które pośredniczy we wdrażaniu funduszy europejskich oraz na sam zarząd województwa, który podjął ostateczne decyzje w tej sprawie. Informuje też, że zamierza  przesłuchać całe władze samorządu śląskiego. Dlaczego? Poniżej przedstawiam mechanizm, jak krok po kroku doszło do wyboru wcześniej odrzuconego projektu. Oparliśmy się o oficjalną dokumentację, którą w wyniku kontroli poselskiej otrzymał poseł Michał Wójcik.

Działania samorządu i korzyści dla firmy

Wniosek o dofinansowanie został złożony przez Silesia Invest do Śląskiego Centrum Przedsiębiorczości 27 marca 2024 r. Wnioskodawca zadeklarował w nim, że posiada pozwolenie na budowę. Tymczasem decyzję o pozwoleniu wydano mu dopiero 24 kwietnia 2024 r., stała się ona ostateczna 15 maja 2024 r.

Kryterium merytoryczne za posiadane i dołączone pozwolenie na budowę przewidywało przyznanie dwóch punktów. Zero punktów, jeżeli dokumentu nie załączono. Tak było w wypadku Silesia Invest. W konsekwencji dwaj eksperci nie mieli wyboru - przyznali projektowi zero punktów.

Silesia Invest otrzymał 26 punktów, zajął 12. miejsce i nie został wybrany do dofinansowania. Do wsparcia wybrano pięć projektów, które uzyskały co najmniej 30 punktów.

Teraz zaczyna się „magia” i skandaliczna rola zarządu województwa śląskiego oraz samorządowej instytucji prowadzącej nabór - Śląskiego Centrum Przedsiębiorczości.

18 września 2024 r. Silesia Invest wniosła protest, domagając się między innymi dodatkowych dwóch punktów za pozwolenie na budowę – ostatecznie dokument został przedłożony dopiero 7 czerwca.

Trzy tygodnie później, 9 października 2024 r., gdy protest nie był jeszcze rozstrzygnięty, zarząd województwa uchwałą zwiększył alokację, umożliwiając wybór projektów, które uzyskały 28 punktów. Skąd dodatkowe pieniądze? Z „oszczędności”, które udało się uzyskać w programie – tłumaczy śląski samorząd.  

29 października 2024 r. Śląskie Centrum Przedsiębiorczości uwzględniło protest Silesii w zakresie pozwolenia i podniosło wynik projektu z 26 do dokładnie 28 punktów. Tyle ile trzeba – bingo! W procedurze odwoławczej uznano ocenę niezależnych ekspertów  za nieprawidłową. Rozstrzygnięcie protestu w imieniu dyrektora Śląskiego Centrum Przedsiębiorczości podpisał zastępca dyrektora SCP - Wojciech Czechowski.

Co istotne, w toku postępowania odwoławczego Silesia Invest nie przedłożyła nowych dokumentów, ani informacji. Mimo zmiany oceny dwóch ekspertów, nie sporządzono odrębnej analizy prawnej, notatki służbowej ani protokołu wyjaśniającego przyczyny tej zmiany. Dlaczego? Według samorządu województwa, nie było takiego obowiązku, więc po co się trudzić…

Odrębna opinia lub analiza prawna nie została sporządzona. Ani ustawa wdrożeniowa, ani właściwa procedura wewnętrzna nie przewidywały obowiązku przygotowania takiego dodatkowego dokumentu (….)W toku protestu wnioskodawca nie przedstawił nowego pozwolenia, ani dokumentu, którego wcześniej nie było w aktach. Przedmiotem weryfikacji było ustalenie, czy pozwolenie skutecznie złożone 7 czerwca 2024 r. na etapie oceny formalnej powinno zostać uwzględnione przy późniejszej ocenie merytorycznej. Brak nowych dokumentów w procedurze protestowej nie świadczył zatem o braku podstaw do korekty wyniku. Przeciwnie - potwierdzał, że nie doszło do uzupełnienia projektu po zakończeniu oceny, lecz do ponownego sprawdzenia prawidłowości zastosowania kryterium do dokumentu znajdującego się już w aktach

 – tłumaczy Urząd Marszałkowski woj. śląskiego w odpowiedzi na interpelację posła Wójcika.

11 grudnia 2024 r. Zarząd Województwa zatwierdził kolejną zmianę listy, obejmującą projekt Silesia Invest dofinansowaniem.

Przed podjęciem uchwały z 11 grudnia 2024 r. członkom zarządu przedstawiono kartę sprawy, projekt uchwały oraz zaktualizowaną listę projektów. Nie przedstawiano mu odrębnie informacji dotyczących: daty uzyskania przez Silesię pozwolenia na budowę, uzasadnienia pierwotnego przyznania przez ekspertów 0 punktów oraz szczegółowej argumentacji zastosowanej przy rozpatrywaniu protestu. Według samorządu taka sytuacja i podejmowanie decyzji na podstawie niepełnej wiedzy o sprawie jest  czymś naturalnym, ba, pożądanym….

Zarząd rozpoznał sprawę w zakresie przypisanych mu kompetencji: aktualnego kształtu listy, dostępnej alokacji oraz możliwości dokonania wyboru. Podjęta uchwała stanowiła zatem wykonanie kompetencji Zarządu w zakresie zatwierdzenia zaktualizowanej listy i wyboru projektów, nie zaś zatwierdzenie merytorycznego sposobu rozpatrzenia indywidualnego protestu

 – tłumaczy się Urząd Marszałkowski, w odpowiedziach na pytania posła Wójcika.

Układ towarzyski

Dla Prokuratury Europejskiej nic nie było w porządku. Zażądała pełnej dokumentacji. Tymczasem samorząd sam „kontrolował” własną sprawę. Zarząd wojewódzki przeprowadził kontrolę systemową w Śląskim Centrum Przedsiębiorczości, która zakończyła się informacją pokontrolną wydaną 18 lipca 2025 r. Nie jest niespodzianką, że nie wykazała nieprawidłowości odnoszących się do procesu wyboru projektów w konkursie.

Poseł Król  - co podkreśla Prokuratura Europejska - jest na stopie towarzyskiej – także z przedstawicielami samorządu. Był wiceprzewodniczącym struktur KO na Śląsku. Odwołał go, miesiąc przed skierowaniem wniosku do Sejmu przez europejskich śledczych i przeszukaniach w jego mieszkaniu oraz w biurze, marszałek województwa Wojciech Saługa. Saługa kieruje śląską KO. Jak opisał w Gazecie Polskiej” Piotr Nisztor znajomość Króla z marszałkiem jest długoletnia. Saługa był jego patronem politycznym. W 2014 roku król objął funkcję szefa gabinetu marszałka. 

Źródło: Niezależna.pl

NAJNOWSZE Polska