Bartosz Malewski, prezes Stowarzyszenia Marsz Niepodległości i jeden z obrońców pana Piotra, poinformował w mediach społecznościowych o kolejnym fałszywie alarmie.
Pilne! Właśnie ofiarą fałszywego zawiadomienia o przestępstwie padła mec. Magdalena Prządka-Leszczyńska - również obrońca Pana Piotra!! To zastraszanie adwokatów. To jest niebywałe!
– napisał na platformie X.
Adwokat przedstawiła okoliczności interwencji w rozmowie z Tomaszem Sakiewiczem na antenie TV Republika. Jak relacjonowała, o pojawieniu się policjantów w jej domu dowiedziała się od dziewięcioletniego syna, gdy wracała pociągiem z Wrocławia.
Byłam we Wrocławiu na czynnościach dotyczących posła Grzegorza Brauna. Kiedy byłam już w pociągu, w drodze powrotnej, otrzymałam telefon od mojego dziewięcioletniego dziecka. Syn był zapłakany, mówił, że do domu przyszła policja, ponieważ podobno ma się tam ukrywać pan Adrian Stankowski. Udało mi się porozmawiać z dzielnicowym, który był wśród funkcjonariuszy. Policja wykazała się w moim przypadku bardzo dużą delikatnością i absolutnie nie mam do niej żadnych zarzutów. Funkcjonariusze otrzymali po prostu fałszywe zgłoszenie. Już jadąc na miejsce, zorientowali się, że jest ono nieprawdziwe.
– opowiadała mec. Prządka-Leszczyńska.
"Próby zastraszania adwokatów"
Adwokat pana Piotra poinformowała, że zamierza złożyć zawiadomienie w związku z fałszywym alarmem. Jej zdaniem zdarzenie może mieć bezpośredni związek z reprezentowaniem pana Piotra.
Jadę na policję złożyć zawiadomienie. O ile jeszcze przez weekend, kiedy mieliśmy do czynienia z sytuacją mecenasa Malewskiego, zastanawialiśmy się, czy chodzi o sprawę pana Piotra, czy raczej o Marsz Niepodległości, w którego przygotowania również jestem zaangażowana razem z mecenas Majkowską, o tyle dzisiaj, biorąc pod uwagę ten schemat, jestem już przekonana, że musi chodzić o sprawę pana Piotra. Ewidentnie widać próby zastraszania adwokatów, którzy po prostu wykonują swoją pracę
– stwierdziła.
Adwokat zapowiedziała także złożenie skargi dotyczącej dokumentu sporządzonego przez jednego z funkcjonariuszy zaangażowanych w sprawę pana Piotra.
Spotkałam się również z poświadczeniem nieprawdy w dokumencie. To będzie przedmiotem mojej skargi, którą właśnie kończę przygotowywać. Jeden z funkcjonariuszy pracujących przy sprawie pana Piotra zawarł w nim nieprawdziwe, moim zdaniem, stwierdzenia dotyczące mojej osoby. Traktujemy to jako ewidentną próbę zastraszania. Wykorzystam wszystkie środki, które przewidują przepisy prawa
– podkreśliła.
Wcześniej policja interweniowała w mieszkaniu Malewskiego
W sobotę, 24 października, w mieszkaniu Bartosza Malewskiego pojawiło się siedmiu policjantów, z których dwóch miało w dłoniach broń palną. Interwencję przeprowadzono po zgłoszeniu, według którego prawnik miał dopuścić się zabójstwa bliskiej osoby.
Informacja okazała się nieprawdziwa, co potwierdziła Komenda Stołeczna Policji. Funkcjonariusze przyjęli zawiadomienie o podejrzeniu popełnienia przestępstwa polegającego m.in. na zawiadomieniu o niepopełnionym przestępstwie. Malewski wskazał, że zdarzenie mogło mieć związek z jego zaangażowaniem w obronę pana Piotra lub próbą destabilizacji przygotowań do zbliżającego się Marszu Niepodległości.