Po raz kolejny ostrzegamy osoby starsze przed oszustami, którzy usiłują wyłudzać pieniądze dzwoniąc przez telefon i podając się za policjanta prowadzącego tajną akcję przeciwko oszustom lub za członka rodziny w kłopotach. Perfidni przestępcy wybierają na swoje ofiary osoby starsze, które tracą w ten sposób oszczędności całego życia. Pierwsze połączenie jest zawsze prze telefon stacjonarny
– zaapelowała Barska.
Do przestępstwa doszło w poniedziałek. 88-letni zielonogórzanin odebrał telefon od oszustwa podającego się za „policjanta CBŚ”. Oczywiście podał on swój „numer legitymacji” i kazał „wybrać na klawiaturze numer 997”, żeby potwierdzić, że policjanci prowadzą „tajną akcję”.
Starszy pan nie rozłączając się wybrał numer 997, wtedy słuchawkę przejął inny oszust, który przedstawił się jako dyżurny policji i oczywiście potwierdził tożsamość fałszywego policjanta. Oszust kazał podać sobie numer telefonu komórkowego i wypytał pokrzywdzonego o posiadane oszczędności i konto w banku. Potem nakazał starszemu panu pojechać do banku i wpłacić pieniądze na rzekome konto prokuratora
– zrelacjonowała policjantka.
Dodała, że przestępcy cały czas rozmawiali z pokrzywdzonym, by nie dać mu szansy na spokojne zastanowienie się nad tym, co się dzieje. „To znana metoda oszustów – cały czas utrzymują swoją ofiarę w pobudzeniu emocjonalnym, co uniemożliwia racjonalne myślenie” – wyjaśniła Barska.
Po wpłaceniu pieniędzy oszuści co pewien czas nadal dzwonili do starszego pana, informując o rozwijającej się akcji. Kazali mu czekać do następnego dnia, bo wtedy ktoś przyjedzie z dokumentami do podpisu. Oczywiście, nikt się nie pojawił; pokrzywdzony zorientował się, że został oszukany i okradziony ze swoich oszczędności i złożył zawiadomienie o przestępstwie.
W tym roku w powiecie zielonogórskim doszło do sześciu skutecznych oszustw „na policjanta”, w wyniku których pokrzywdzeni stracili łącznie 176 tys. zł. Kilkadziesiąt osób nie dało się oszukać i powiadomiło policję o podejrzanych telefonach.